Najlepsze seriale Sci-Fi ostatnich lat, czyli top 15 seriali SF

Seriale Sci-Fi od zawsze były czymś, co oglądać lubiłem najbardziej. Rozbudowane światy, ciekawe wynalazki, a przede wszystkim zastanawianie się nad tym, jak pewna sytuacja – nowy wynalazek, zmiana w linii czasu, atak kosmitów – mogą zmienić naszą rzeczywistość, od zawsze powodowało wypieki na mojej twarzy i ogromny wzrost zainteresowania. Przedstawiam zatem ranking najlepszych seriali SF ostatnich lat, które najbardziej mnie zaskoczyły i porwały moją fantazję. 

 

Najlepsze seriale SF

Fringe – posiada wszystko, czego od Sci-Fi można wymagać

seriale sci-fi - fringe
FOX

Fringe to nie najnowszy serial Sci-Fi, powstał w 2008 roku a zakończył się w 2013. Serial stworzył znakomity J.J. Abrams, a emitowany był w telewizji FOX.

Moim zdaniem Fringe to już klasyka, serial Sci-Fi, który posiada wszystkie najważniejsze elementy gatunku, jakie?

Przede wszystkim mamy do czynienia z dużą ilością ciekawych wynalazków, a w praktycznie każdym z odcinków możemy poznać jakiś nowy, bardzo często z wyglądu nie przypominają zaawansowanego sprzętu, więcej mają ze steam punku, przynajmniej te tworzone przez Waltera, gdy do akcji wchodzi jedna z największych korporacji świata, Massive Dynamic, sytuacja wygląda nieco inaczej.

Przez pierwszy sezon serialu bardzo przypomina on z Archiwum X, gdzie w każdym odcinku, agentka FBI Olivia Dunham (Anna Torv), wraz ze swoim pomocnikiem Peterem Bishopem (Joshua Jackson) oraz szalonym naukowcem Walterem Bishopem (John Noble) rozwiązują niewytłumaczalne wydarzenia. Oczywiście wszystkie ich sprawy są związane z wynalazkami lub eksperymentami naukowymi. Fabuła od 2 sezonu szybko się zmienia, rozpędza i skupia na czymś o wiele większym, niż pojedyncze, naukowe zagadki kryminalne.

Fringe to również niezwykle rozbudowany świat oraz linia czasowa. Mamy tam do czynienia z alternatywnymi światami, przeskokami w czasie oraz tajemniczymi „Podróżnikami”, którzy okazują się ludźmi z dalekiej przeszłości, którzy mają w planach podporządkowanie sobie ludzi z teraźniejszości.

Po połączeniu tych wszystkich cech Fringe staje się niezwykle bogatym serialem Sci-Fi, ale wydaje mi się, że przez wielu niedocenianym. Rzadko spotykam się z tym, że kiedy mówię o Fringe, to ktoś go zna, ale może to tylko moje wrażenie. Wyprowadzicie mnie z niego?

Czarne Lustro – seriale Sci-Fi w natarciu

uss callister
Źródło: hollywoodreporter

Serial perełka, ale pewnie każdy z Was to wie ?. Stworzony przez brytyjską stację Channel 4 oraz Charliego Bookera, a później przejęty przez Netflix serial Sci-Fi, to pewien wręcz fenomen naszych czasów, a każdy kto spojrzy na tę produkcję, zostaje przez nią zahipnotyzowany. Czarne Lustro to serial, którego sezon składa się z pojedynczych filmów, w każdym z nich mamy do czynienia z innymi aktorami oraz inną analizą społeczną, analizą na temat tego, jak nowe technologie wpływają na nas w teraźniejszości i jak mogą wpłynąć na nas w przyszłości. Sam twórca nazwał ostatni sezon „małym festiwalem filmowym”. Czarne Lustro to produkcja arcyciekawa, ale również arcydepresyjna, rzadko mamy do czynienia ze szczęśliwym zakończeniem, dlatego ostrzegam przed binge watchingiem, chociaż sam pochłonąłem ostatni sezon w jeden dzień.

PS: Po jednym z odcinków do teraz boję się kamerek w komputerach ?

Przeczytajcie również:

Czarne Lusterko – Nowy Serial Netflixa Z Polskimi Youtuberami

Black Mirror 4, USS Callister – Ci Perfidni Programiści

Westworld – prawdziwie dziki park rozrywki

seriale sci-fi
HBO

Czy waszym marzeniem było kiedyś zamieszkanie chodź na chwilę w świecie, w którym możecie wszystko. Zabijać, uprawiać seks ze spełnieniem wszelkich waszych fantazji, uczestniczyć w potyczkach i robić co się Wam żywnie podoba? Taki jest Westworld, czyli futurystyczny park rozrywki, stylizowany na Dziki Zachód, a zamieszkany przez zaawansowane androidy, przypominające 1:1 ludzi, z tymże możesz robić z nimi co chcesz, no chyba, że się zbuntują… Westworld to serial HBO, który ma się stać nowym blockbusterem zastępującym powoli dobiegającą do końca Grę o Tron, a zarazem serial SF, dotykający takich spraw jak etyka,  człowieczeństwo, czy analizujący granicę między byciem człowiekiem, a byciem bogiem. Gorąco polecam, w tym roku HBO pokaże drugi sezon tego hitu, więc jeśli jeszcze go nie widzieliście, warto nadrobić pierwszy sezon.

The Man in the High Castle – inne losy II wojny światowej

man in the high castle
Amazon

Historia alternatywna to jeden z podgatunków Sci-Fi. Charakteryzuje się tym, że wydarzenia w pewnym historycznym momencie stają się rozbieżne z tymi, który miały miejsce w historii. Dlatego pole do popisu jest ogromne, gdyż dzieła mogą dotyczyć zarówno przyszłości, jak i przeszłości, wynalazków, które w ogromnym stopniu wpłynęły na historię lub wydarzeń. W przypadku The Man in the High Castle, mamy do czynienia z losami II wojny światowej, której nie wygrali Alianci, a III Rzesza oraz Japonia, podbijając i dzieląc między sobą Stany Zjednoczone. Jeśli więc chcecie zobaczyć przemowy Hitlera z ekranów na Times Square oraz Amerykanów w sytuacji takiej, jakiej mogli doświadczyć Polacy podczas II wojny światowej, to zachęcam do obejrzenia.

Serial powstał na podstawie powieści Philipa K. Dicka o tym samym tytule. Oczywiście w sporym stopniu treść książki została zmieniona i przystosowana do dłuższej narracji, co może się nie spodobać największym fanom powieści. Moim zdaniem zrobiono to jednak dobrze, gdyż książka mogłaby nadawać się na film, a nie na serial.

A i pamiętajcie wojna nigdy się nie kończy, a napięcia między Rzeszą i Japonią, są wielką szansą dla wszelkiej maści rebeliantów, do odzyskania wolności.

Stranger Things – przygodówka z klimatem

seriale sci-fi - stranger things
Netflix

Stranger Things można zaklasyfikować różnie, zarówno do seriali Sci-Fi, horroru czy przygody, biorąc jednak pod uwagę to, że piszę o serialach Sci-Fi, stąd tak niskie miejsce Stranger Things, w innym rankingu ustawiłbym go dużo wyżej. Stranger Things to serial, który opowiada o grupie dzieciaków, którzy przeciwstawiają się dziwnemu, tajemniczemu stworowi lub organizmowi, wiele ma z kina przygody, horroru czy Sci-Fi, można w nim zobaczyć zarówno naukowców, którzy robią różnego rodzaju eksperymenty naukowe np. te na Jedenastce, jak i próbujących walczyć z tajemniczym organizmem. Stranger Things posiada niezwykły klimat lat 80-tych i głęboko osiada w popkulturze, nawiązując do wielu jej wytworów jak E.T., Poltergeist, Goonies, It, Bliskie spotkania trzeciego stopnia czy Obcy. W oryginalny sposób stworzona mieszanka popkulturowa, powoduje, że serial ogląda się z zaciekawieniem oraz sentymentem.

Przeczytajcie również:

Stranger Things 2 – jest fantastycznie

V: Goście – kosmici nie tacy źli?

morena baccarin v tv series cities wallpapers mq 01
ABC

Serial SF od ABC, który został zakończony w najciekawszym momencie, wtedy kiedy zaczynał się rozkręcać, co gorsza brakuje mu zakończenia, czego nigdy nie wybaczę tej stacji. Nie rozumiem postępowania ABC w tej kwestii, ale cóż tak czasami bywa i należy się z tym pogodzić. Niemniej jednak V, czyli Gości dodaję do rankingu najlepszych seriali SF, ostatnich lat. Dlaczego? Otóż pewnego dnia ludzie się przebudzają, ruszają do pracy, robią śniadanie, cokolwiek, a tu nad największymi miastami świata zawisają statki kosmitów, którzy co ciekawe przybywają z pokojowymi zamiarami, chcą uczyć ludzkość i pokazać jej swoje technologie. No cóż, wiadomo, że sielanka szybko się kończy, a kosmitom chodzi o coś zupełnie odmiennego. Swoje gadzie ciała, wcielają w ludzkie i przenikają przed przybyciem wszelkie struktury rządowe, aby zrealizować swój cel, o którym mówił nie będę, bo zawsze można obejrzeć serial.

Humans – czy androidy mogą czuć?

seriale sci-fi - humans
Channel 4

Kolejny serial Sci-Fi traktujący o człowieczeństwie, tym gdzie się ono zaczyna, a gdzie kończy. Humans to amerykańsko-brytyjsko produkcja, stworzona przez AMC oraz Channel 4. Mamy do czynienia z czasami, kiedy każdy może kupić sobie robota służącego, czyli Syntha. Synth oprócz tego, że posiada niebieską ciecz zamiast krwi, pod względem cielesnym niczym nie różni się od człowieka, a niektóre z nich stają się bardzo inteligentne oraz zaczynają czuć, przez co nie potrafią dłużej służyć ludziom, którzy je zakupili. Humans to produkcja kameralna, gdzie nie mamy do czynienia z wielkimi efektami specjalnymi, skupia się głownie na rozwoju bohaterów i fabule, jeśli więc nie potrzebujecie zbędnych wodotrysków przy produkcji Sci-Fi to Human jest jak najbardziej godne polecenia.

Najlepsze seriale science fiction – aktualizacja

Z czasem nasz ranking rozrósł się o kolejne propozycje. Poznajcie inne polecane przez nas produkcje.

Odpowiednik – Walczyć ze samym sobą

Odpowiednik

Mało Wam światów równoległych? Jeśli tak, to warto zainteresować się dość świeżym serialem stacji Starz, który rozprawia się z tematem nieco inaczej. Akcja ma miejsce w Berlinie, trzydzieści lat po otworzeniu portalu w placówce międzynarodowej organizacji, na wzór ONZ-etu. Zamiast jednak zyskać przejście do nowego świata, obecny uległ rozdwojeniu. Oznacza to, że każdy człowiek posiada swojego tytułowego odpowiednika, po drugiej stronie lustra. Co więcej, historia obu stron potoczyła się nieco inaczej, a między nimi rośnie coraz większe napięcie. Wiąże się to z przerzucaniem swoich agentów do wrogiego obozu. Daje nam to punkt wyjścia do poprowadzenia obfitującej w zaskoczenia intrygi rodem z najlepszych thrillerów szpiegowskich, biorących na warsztat czasy zimnej wojny. Porównanie to zresztą nie jest bezzasadne, bo właśnie do tego okresu twórcy nawiązują choćby samą siedzibą, w której toczy się lwia część akcji. Ta sprawia wrażenie, jakby czas się w niej zatrzymał. Wiele scen ukazano w ponurych, surowych przestrzeniach. Na próżno tu szukać typowej nowoczesnej technologii, a większość urządzeń trąci raczej retrofuturyzmem. Szczególnie ciekawie to kontrastuje ze światem zewnętrznym jak najbardziej zbieżnym ze współczesnym. Odpowiednik błyszczy także na płaszczyźnie aktorskiej. Szczególny popis dał J. K. Simmons w głównej, podwójnej roli, z dwoma zupełnie odmiennymi charakterami, na dodatek często je konfrontując ze sobą. Także Olivia Williams będąca jego serialową żoną potrafi zaintrygować, z początkowo dość małej roli, do jednej z kluczowych postaci.

Maniac – Mamy tu wszystko!

maniac

Cary Fukunaga, Emma Stone i Jonah Hill – w tym miejscu mógłbym właściwie zakończyć tę polecajkę. Bo kiedy jeden z twórców genialnego True Detective bierze się za pokręcony serial Sci-Fi z takim duetem w rolach głównych, efekt może być różny, ale pewne jest, że nudno nie będzie. I faktycznie, miejscami brak tu jakiejś większej głębi, ale nie sposób się oderwać od ekranu. Tak naprawdę to dość prosta historia opowiedziana w złożony sposób. Produkcja zabiera nas do niedalekiej przyszłości, gdzie nie wszystkim dobrze się powodzi, a remedium (dosłownie) na pusty portfel może być testowanie nowoczesnych leków dla potężnej korporacji. Motyw nie wydaje się niczym specjalnie odkrywczym, lecz wcale nie musi. Stanowi wystarczający pretekst do odpalenia istnych fajerwerków narracyjnych. Czego tu nie ma w tym miszmaszu gatunków?! Kolorowe szaleństwo, stylowe kino noir, epickie fantasy czy też gangsterskie porachunki. Co ważniejsze, wszystko to służy bohaterom niejako do formy terapii, konfrontując ich życiowe traumy. To faktycznie działa, zwłaszcza że mamy tu do czynienia z prawdziwym koncertem aktorskim. Hollywoodzkie wrażenie zresztą sprawia nie tylko obsada. Realizacja w żadnym miejscu nie zdradza rodowodu telewizyjnego i nawet przytoczony fragment w stylu heroic fantasy mógłby się obronić na dużym ekranie. À propos, Emma Stone jako elfia łuczniczka, to coś tak cudownie abstrakcyjnego, że choćby dla tego segmentu warto Maniac obejrzeć.

Star Trek Discovery – Space opera pełną gębą

star trek

Coś czuję, że będzie to najbardziej kontrowersyjne miejsce na tej liście, bo nowy Star Trek podzielił widzów. Prawdę mówiąc, nie jest to serial wybitny, ale zasługuje na wspomnienie i zachęcenie do oglądania z prostego powodu. Star Trek jest jedną z najważniejszych franczyz Sci-Fi w historii. Jednak od ponad dekady, była ona nieobecna na rynku telewizyjnym. A, jako że starsze seriale postarzały się mocno i łatwo się od nich dziś odbić, dla większości młodszych fanów gatunku marka istniała tylko za sprawą filmów J. J. Abramsa. I choć naprawdę je lubię, ciężko je rozpatrywać w kategorii czegoś więcej niż lekkiego akcyjniaka. Przynajmniej dla mnie Discovery wyszło właśnie obronną ręką z powierzonego mu zadania przywrócenia serii do formy odcinkowej. Mimo że zdecydowanie nie jest tym samym co kiedyś, ale też i daleko do blockbusterowego widowiska. Zamiast tego postawiono na budowanie fabuły zgodnie z nowoczesnymi trendami serialowymi, decydując się na wyrazistą bohaterkę w otoczeniu różnorodnych, barwnych postaci, wrzucając ich w dynamicznie rozwijającą się, wielowątkową historię. Udało się przy tym zachować ważne poczucie, że każdy z ważniejszych bohaterów miał coś do roboty oraz ten „swój moment”, aby widz nie czuł, że jest tu na doczepkę. Pochwalić zdecydowanie trzeba stronę wizualną, gdzie przejawia się wysoki budżet produkcji. Choć nie wszędzie było idealnie, w Star Trek Discovery nie brakuje widowiskowych scen z wysokiej klasy efektami specjalnymi. Na szczęście z duchem czasu nie zaginęła też lekko kiczowata stylistyka uniwersum. Obecnie emitowany drugi sezon nastraja mnie jeszcze pozytywniej.

The Orville – Stara szkoła w nowym wydaniu

the orville

Kierując się umieszczeniem tu „najlepszych” seriali Sci-Fi, The Orville powinno zostać pominięte, bowiem już na start krytycy je zmasakrowali negatywnymi recenzjami. Przeglądając jednak wszelkie strony pozwalające dowolnym widzom na wystawianie ocen, zobaczymy, że produkcja została przez publiczność bardzo ciepło przyjęta, czego efektem jest emisja drugiego sezonu. Skąd ta rozbieżność? Cóż, na pewno serial był źle reklamowany. Skupiając się w materiałach promocyjnych na postaci stojącego za projektem Setha MacFarlane’a, twórcy kultowego Family Guy, można było oczekiwać kosmicznego sitcomu. Otrzymaliśmy coś zupełnie innego, co jednak błyskawicznie wypełniło specyficzną niszę. Dokładniej mówiąc, The Orville okazało się strzałem w dziesiątkę dla zagorzałych fanatyków klasycznego Star Treka rozczarowanych, debiutującym w tym samym czasie i wspomnianym przed chwilą, Dicovery. Tym właśnie jest serial FOXa – klasycznym Star Trekiem na sterydach, z lekkim humorem. Dosłownie, oglądając dowolny odcinek, możemy odnieść wrażenie obcowania z bezczelnym plagiatem oryginalnych odcinków. Przejawia się to nie tylko ogólnym pomysłem na prowadzenie historii i stylistyką, ale i najmniejszymi szczegółami jak uzbrojenie czy rasy, które wydają się żywcem skopiowane. Takie podejście może budzić kontrowersje, ale jak widać, okazało się receptą na sukces.

Orphan Black – Przyszłość już tu jest

orphan black

No dobra, pora może zejść na ziemię. Orphan Black sprawdzi się w tym celu znakomicie, bo akcenty Sci-Fi grają w nim minimalną rolę, stanowiąc jedynie punkt wyjścia dla fabuły. Zgodnie z zasadą Hitchcocka, zaczyna się od mocnego uderzenia – uliczna oszustka Sarah jest świadkiem samobójstwa kobiety wyglądającej dokładnie jak ona. Korzystając więc z okazji, kradnie jej tożsamość, uruchamiając jednocześnie lawinę zdarzeń i dając początek stylowemu thrillerowi z klonami w roli głównej. Taki zabieg dał szansę zabłyśnięcia genialnej momentami Tatianie Maslany. Kilka akapitów wyżej chwaliłem Odpowiednika za aktorów wcielających się w podwójnej role. Co więc powiecie na aktorkę, tak naturalnie grającą dwanaście, diametralnie różniących się bohaterek! To właśnie ona czyni serial pozycją obowiązkową, nawet jeśli ten nie zawsze sam z siebie utrzymuje równy poziom.

Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego – „Odrobina” szaleństwa

Dirk Gently

Przejdźmy do kolejnej (niestety zakończonej) oryginalnej propozycji od BBC America. Jeżeli przytoczony kilka akapitów wyżej Maniac wydawał się zwariowany, to na opisanie serialowych przygód Dirka Gently’ego może zabraknąć epitetów. Prywatny detektyw i jego nieporadny pomocnik na tropie zbrodni, kryjącej nagłe zwroty akcji – zdaje się zalatywać sztampą, co nie? Nic bardziej mylnego. Praca holistycznego detektywa nie ma nic wspólnego z tym, do czego przyzwyczaiły nas popularne produkcje. Zamiast tego, co rusz dostajemy w twarz kolejnymi absurdalnymi wydarzeniami, często w formie scen pozornie niemających jakiegokolwiek sensu i związku z wątkiem głównym. Jak jednak się okazuje, wszystko jest ze sobą połączone. Nieważne jak niewiarygodne by się te więzy nie wydawały. Serial przyniesie radość nie tylko fanom pociesznie groteskowego Sci-Fi. Zwłaszcza w drugim sezonie sporo tu elementów charakterystycznych dla fantasy. Cały ten koktajl szaleństwa nie udałby się jednak na pewno, gdyby nie świetne aktorstwo. Obronną ręką ze sportretowania tytułowego bohatera wyszedł Samuel Barnett, będąc wprost stworzonym do tej roli. Pozytywnie zaskakuje również Elijah Wood jako Todd. Po latach występów w dość wątpliwej jakości filmach, aktor pokazuje się z zupełnie innej strony. Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego sprawia, że na pytanie o jego najlepszy występ, w końcu nie ciśnie się automatycznie na usta: Władca pierścieni.

Sense 8 – Wszyscy jesteśmy rodziną

sense8

Kolejny na tej liście serial, w którym wątki futurystyczne są niemal nieobecne, dając jedynie pretekst do opowiedzenia historii. Tym razem mamy tu do czynienia z dramatem (czy raczej dramatami) obyczajowym na ogromną, międzynarodową skalę. Tytułowi bohaterowie, to ludzie porozrzucani na całym świecie, niemający ze sobą nic wspólnego. Stawiając na wielokulturowość, produkcja stanowi swoisty manifest równościowy. Niestety dostajemy przez to kilka wątków LGBT, zdających się być autoparodią w swojej binarności. Ogólnie mam wrażenie, że choć zaangażowanie społeczne serialu nie jest absolutnie niczym złym, to w przypadku Sense 8 siostry Wachowskie chyba chciały zrobić coś niosącego ważne przesłanie, ale wyszło nienaturalnie przerysowane (plakietka „mroczne” od Netflixa pasuje tu jak pięść do nosa). W tym szaleństwie jednak jest metoda. Podchodząc do serialu z przymrużeniem oka, można naprawdę miło spędzić czas, a zdecydowanie pomaga w tym paleta barwnych bohaterów. Sam koncept wyjściowy jest zresztą dość unikalny i to ze względu na niego warto dać produkcji szansę. Zwłaszcza że wielowątkowa akcja stanowi znakomity pretekst do czarowania oczu malowniczymi, pięknymi ujęciami z całego świata.

Gwiezdne wojny: Wojny klonów – Lepsze od filmów

tcw63 bg
CN

Trylogia prequeli Star Wars to dzieła, które do dziś spotykają się z różnym odbiorem. Nie ma co ukrywać, filmy te padły ofiarą czasów, w jakich powstawały, a także i rozbuchanych ambicji George’a Lucasa. Trzeba jednak oddać, wprowadziły do uniwersum bardzo ciekawy okres historyczny, jakim była stara Republika. Setting ten przyniósł wiele świetnych opowieści składających się na tzw. Expanded universe, niestety w dużej części wymazane z kanonu, po przejęciu marki przez Disneya. Ostał się jednak największy projekt, czyli serial animowany emitowany w latach 2008-2014. Wojny klonów (wbrew kiepskiemu, kinowemu pilotowi) wypełniające lukę fabularną są po prostu pod każdym względem lepsze od tego, co zaprezentowano w prequelach. Wątki polityczne zostają zepchnięte na dalszy plan i potrafią zaciekawić, zamiast zanudzić na śmierć. Co ważniejsze w końcu między Anakinem Skywalkerem a Obi-Wanem Kenobim jest jakakolwiek (na dodatek bardzo dobra) chemia. Skupiono się także na długofalowym pokazaniu przemiany tego pierwszego, popychając z pełnego ideałów Jedi w postać coraz bliższą przejścia na ciemną stronę mocy i przeistoczenia się w Dartha Vadera. Można pokusić się o stwierdzenie, że dzięki tej animacji wątki z trzeciej części filmowej sagi w ogóle mają sens. Mało tego, często mieliśmy do czynienia z wydarzeniami ogromnej skali, sprawiającymi wrażenie ważniejszych niż te z kinowego cyklu. Nie znaczy to jednak, że Wojny klonów to pozycja idealna. Początkowo miały one spory problem z tożsamością, mieszając dość infantylne odcinki z zaskakująco poważnymi. Także chronologia pozostawiała sporo do życzenia i chcąc obejrzeć całość zgodnie z kolejnością wydarzeń, trzeba się sporo namęczyć. Z czasem jednak ton stał się bardziej spójny, a i poszczególne epizody częściej łączyły się w większe, uporządkowane wątki. Niestety produkcja została przedwcześnie zakończona, na krótko po przejęciu praw do marki przez Disneya. Przynajmniej tak myśleliśmy przez ostatnie lata. Jak się bowiem niedawno okazało, jeszcze w tym roku otrzymamy dodatkowy, finałowy sezon, mający zasilić bibliotekę nadchodzącej platformy Disney +. I takie powroty to ja lubię!

Ranking zaktualizował Krzysztof Olszamowski

Seriale SF – podsumowanie

Seriale Sci-Fi to nie bajki, jakby nazwali je niektórzy, tylko poważne dzieła, które analizują różne aspekty człowieczeństwa, społeczeństwa, polityki, historii, etyki czy filozofii, dzięki czemu w bardzo elegancki sposób rozmyślają o podstawowych prawdach, a czasami przewidują również przyszłość.

Jakie seriale SF dodalibyście do tej listy?

Może ci się spodobać również
Komentarze (3)
  1. Anna pisze

    Trzy z tego zestawienia to bajki, a nie sf

    1. Magdalena Bród pisze

      które?

  2. Damian pisze

    Expans. Uwazam ze to bardzo dobry serial i powinien znalesc sie na tej liscie

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.