w

Guilty pleasure – co to jest? Serialowy słownik

dark 1852985 1920 732x488
Guilty pleasure / pixabay license

Co łączy Trudne sprawy z Riverdale czy Warsaw Shore z Modą na sukces? Dlaczego choć czujemy, że każdy kolejny odcinek wciąga nas w głębszą dolinę absurdów i wywołuje irytację, to nie potrafimy uwolnić się z tego wciągania? Do oglądania seriali podpadających pod kategorię guilty pleasure nie zawsze jest łatwo przyznać się w towarzystwie – ale gdy okaże się, że znamy te same tytuły, cały wstyd grzesznych przyjemności potrafi ulecieć niezwykle szybko.

Nie daje się zaszufladkować

Guilty pleasure nie jest pojęciem, które należy tylko do świata seriali. Wręcz odwrotnie, rozciąga się ono na szereg przeróżnych aktywności. Nie ma wciąż zgody co do jego definicji z tego względu, że guilty pleasure wymyka się jednoznacznym stwierdzeniom – włożone w jedną teoretyczną szufladkę, szybko przeskakuje albo rozlewa się, przenikając przez szczeliny do szuflady niżej. Z jednej strony stanowi ambiwalentne odczucie przyjemności sprzężonej z poczuciem wstydu czy winy, z drugiej może oznaczać kategorię dzieł, po które sięgamy, by wywoływać te sprzeczne uczucia.  Łączy ono zarazem zażenowanie i rozkosz.

Dla każdego guilty pleasure, jako bardzo zindywidualizowane odczucie, stanowi często coś innego, bo wiąże się z uznawaniem czegoś za zgodne lub niezgodne z naszą tożsamością, gustem – czy też prezentowanym wizerunkiem. Dla jednych będzie to oglądanie życia Kardashianów, dla innych śledzenie perypetii postaci z M jak Miłość albo losów świnki Peppy.

Guilty pleasure – radość z papki

Guilty pleasure można również rozpatrywać jako ściśle połączone z panującymi stereotypami i wiążące się z produkcjami uchodzącymi za niepoprawne albo niskojakościowe czy wręcz kiczowate, które charakteryzują się słabą logiką scenariuszową i kiepskim aktorstwem. Wstydliwe okazuje się bowiem czerpanie przyjemności z rozrywki o wadliwej strukturze czy też ignorującej podstawy zasad światotwórstwa lub tworzenia postaci. Jednak odczuwany wstyd nie jest w stanie przeważyć nad przyjemnością, przez co obydwa tkwią w dziwnym napięciu.

„Wrażenie wstydu oparte jest na mechanizmie wartościującym i normalizującym, na kulturowo ukształtowanym poczuciu, iż dane zachowanie nie jest akceptowane i należy je ograniczyć bądź zupełnie odrzucić, bowiem to, co niesie przyjemność lub pożądanie może prowadzić do społecznego wykluczenia”[1]

Zatem wstydliwa przyjemność tkwi również w rozpoznawaniu tego, co powinniśmy odczuwać jako wstydliwe i może pojawiać się właśnie jako połączone z refleksją na temat tej powinności już po pojawieniu się czystej radości z oglądania kolejnego odcinka serialu, który uznawany jest za miałki. To bardzo istotne, że „sygnał alarmowy może pochodzić z naszego wnętrza (oglądam i sam przed sobą się wstydzę), bądź z zewnątrz (oglądam i wstydzę się przed innymi)”[2]. Ze względu na ten drugi czynnik powstają przecież różne serialowe zestawienia.

Guilty pleasure oswojone

Definicyjne pomieszanie tego, co jest odczuwaniem wstydu i przyjemności z określaniem konkretnych seriali mianem guilty pleasure jest pewnym krokiem do przodu w oswajaniu tej wstydliwej przyjemności, która zazwyczaj pojawia się w ukryciu, za zamkniętymi drzwiami. Dyskutowanie o serialach, które potrafią ją wywoływać, sprawia, że powoli wyprowadzamy zjawisko guilty pleasure ze strefy tabu, z niewygodnej szafy. I możemy dzielić się nim z innymi! Swego czasu przyznałam się przed Wami do moich ulubionych seriali tego typu. Sprawdźcie czy na liście jest coś, co znacie!

i m not even sorry

Guilty pleasure stanowi pojęcie trudne do zdefiniowania, ale intuicyjnie dobrze je rozpoznajemy, bo niejednokrotnie go doświadczamy. Bywa przecież niezwykle zindywidualizowanym odczuciem – albo też stereotypem dotyczącym kulturowego gustu. Oznacza skrywaną, wstydliwą przyjemność lub produkcje, które te odczucia wywołują. Najważniejsze jednak, że o wstydliwych przyjemnościach coraz częściej dyskutujemy –  z rozbawieniem, a nie przestrachem!


[1] P. Sołodki, O doświadczeniu guilty pleasure, „Ekrany” 2016, nr 1(29), http://ekrany.org.pl/kino_wspolczesne/o-doswiadczeniu-guilty-pleasure/

[2] Tamże.

Adrianna Michno

Napisane przez Adrianna Michno

Serialoholiczka, filmoholiczka i fanka obydwu Nolanów. Daje szansę każdej produkcji, jednak biada tym, które ją zawiodą – a chwała tym, które strącą kapcie ze stóp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

hawkeye e1595221363203 150x150

Hawkeye – wiemy kto wyreżyseruje serial!

joker 150x150

Ranking TOP 5 filmów, które chcą obejrzeć internauci w sierpniu