Źródło: Netflix

Jane The Virgin – sezon 5. – Pierwsze wrażenia

Jane the Virgin to telenowela w pełni świadoma swojej formy i umiejętnie korzystająca ze wszystkich klisz gatunkowych. Przy tej serii nie da się nudzić – produkcja skutecznie uzależnia. Dlatego, gdy miesiąc temu odstawiłam ją na chwilę (bo nagle sezon 4. się skończył!), rozważania nie zniknęły z mojej głowy wraz z napisami końcowymi. Nie mogłam się więc oprzeć, by natychmiast odpalić najnowszy odcinek. Uwaga, jeśli nie obejrzeliście poprzednich sezonów, uwierzcie mi na słowo, że warto i w obawie przed spoilerami, omińcie tekst poniżej.

Mały update informacji o Jane the Virgin

Główna bohaterka tej szalonej produkcji przeszła wiele – od przypadkowego zapłodnienia, gdy była jeszcze dziewicą, przez klasyczny trójkąt miłosny, kiedy była w ciąży, aż po śmierć męża i chorobę matki, gdy dalej nie wiedziała, co począć ze swoim życiem. Ciekawe są również wątki reszty bohaterów. Petra co rusz zaskakuje swoją przeszłością i pomysłami na siebie. Kto by pomyślał, że sprawdzi się jako matka – i to niedługo po tym, jak siostra bliźniaczka wprowadziła ją w sztuczny paraliż ciała! O, a pamiętacie, że Rogelio próbował sprawdzić się jako pełnoetatowy tata? Ach, to było coś. Jednak wzorcowym ojcem pozostaje dla mnie Rafael – ba, od ostatniego odcinka to także prawdziwy autorytet moralny!

Już Wam się mózg lasuje od nadmiaru informacji? A czego się spodziewaliście po współczesnej – świetnie zrobionej, zagranej i pełnej autotematycznych wątków – telenoweli? Daruję sobie jednak pełne streszczenie. Kto widział, ten wie, ile się działo.

ON WRÓCIŁ

Tak, nie wierzyłam aż do ostatniej chwili, że Michael naprawdę powrócił. Jasne, twórcy zrobili nam zwrot akcji w ostatniej minucie finałowego odcinka, ale przecież to mógł być jego sobowtór albo brat bliźniak! Ale nie będzie łatwo. Michael to teraz Jason. Woli psy od kotów. Nie ma poczucia humoru. I ma amnezję. I bardzo krytycznie ocenia historię miłosną Michaela (swoją) i Jane. Team Rafael może więc skandować dalej swoje hasła uwielbienia dla naszego bruneta. Michael-Jason to klasyczne zagranie, ale jak zwykle w tej produkcji, ciekawie podane.

jane the virgin season 5 theories spoilers 1548183761853 1024x536
Źródło: Instagram

Sin Rostro wkurza

Nie cierpię jej. Przemawia przeze mnie fanowskie oburzenie. Przyznaję, ta kobieta umie namieszać w akcji i niejedna dobra intryga zawiązała się przez tę postać. Jednak kogoś w telenoweli trzeba nienawidzić! Dlatego z przyjemnością patrzę na jej rudą czuprynę w pomarańczowym wdzianku więziennym – kiepsko do siebie pasują. Niestety, chyba długo za kratami ten ponętny czarny charakter nie posiedzi. A SZKODA!

Wdowa czy żona?

Zostawmy rudą wdowę (pamiętacie, sama się w ten stan wprowadziła, gdy betonem zalała swojego małżonka), przejdźmy do Jane. Zaliczyła w tym odcinku piękny monolog, w którym zbiera wszystkie emocje związane z powrotem zza grobu męża, który ma amnezję. Teatralne, wystylizowane, dobrze zagrane. Powiedziała wszystko to, co było mętlikiem w głowie widza. Czapki z głów.

jane the
Źródło: Netflix

Jakie są więc moje pierwsze wrażenie z Jane The Virgin? Tylko pozytywne. Dalej jestem zachwycona formą i postaciami. Lubię to, w jaki stan wprowadza mnie ten serial (come on, nawet się wzruszyłam!). Żałuje jedynie, że na kolejny odcinek muszę poczekać tydzień. Co ja ze sobą pocznę?

Może ci się spodobać również

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.