Fargo – między głupotą a ludzkim dramatem

Noah Hawley to obecnie jeden z moich ulubionych telewizyjnych twórców. W swojej pracy miesza różne motywy, posługując się przy tym unikalnym stylem i mnóstwem świeżych pomysłów. Tymczasem, w oczekiwaniu na kontynuację przygód Davida Hallera w Legionie, warto wybrać się do Minnesoty krainy absurdu pełnej zakrwawionego śniegu.

fargo
Źródło: FX

Witamy w Coenversum!

Bracia Coen uwielbiają wykorzystywać w swoich filmach motyw bezsensownej przemocy. Niezależnie, czy to Ścieżka strachu, To nie jest kraj dla starych ludzi, czy właśnie Fargo, widzowie mogą liczyć, że licznik trupów ich nie zawiedzie. Pomysł przeniesienia ostatniego z nich do formatu serialu w swoim czasie wywołał falę sceptycyzmu. Wszak tego typu operacje rzadko kończą się dobrze. Uspokoić fanów miało obsadzenie słynnych braci jako producentów wykonawczych.

Należy wspomnieć, że serialowe Fargo posiadało elementy wspólne z filmem z 1996: ciapowaty pantoflarz w roli głównej (świetny Martin Freeman), policyjna banda nieudaczników blokujących śledztwo jedynej rozgarniętej funkcjonariuszce czy właśnie miejsce akcji. Rzecz w końcu dzieje się w tym samym uniwersum. Wraz z kolejnymi sezonami, ciekawych rozwiązań i wątków przychodziło jeszcze więcej. Biorąc to, co najlepsze z filmu kinowego i mieszając z autorskim, pomysłowym sosem, Noah Hawley (showrunner) znalazł własną receptę na sukces, jednocześnie zachowując ducha materiału źródłowego. To właśnie on stanowi czynnik kluczowy.

fargo
Źródło: FX

Pewnego pechowego dnia…

Fargo, przedstawiając kolejne historie, korzysta z koncepcji nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Zły człowiek, w niewłaściwym miejscu, o nieodpowiednim czasie, uruchamia całą tę komedię omyłek. Czy akcję serialu napędza tylko przypadek? Nie do końca. Tak naprawdę w punkcie wyjścia równie ważne okazują się ludzkie słabości, a przede wszystkim głupota prowadząca do zbędnego mordu. Przedstawieni na ekranie mieszkańcy Minnesoty to na pozór ludzie spokojni i przyjaźni dla siebie nawzajem. Większość nawet przeklinając stara się nikogo nie urazić rzucając „motyla noga”, czy „kurczę”. Jednak wewnątrz każdego z nich buzują również i negatywne emocje. Poprzez maskowanie uczuć rodzi się jeszcze większa frustracja. Wtedy wystarczy nawet i najbłahszy powód, by wybuchnąć ze wzmocnioną siłą. Rozsądek zostaje wyłączony. Ciężko chyba nazwać kłótnię na tle zepsutej pralki, potrącenie samochodem przypadkowego człowieka, czy rywalizację rodzeństwa o … znaczek pocztowy za punkt zapalny rzezi. Wszystko to wydaje się dla widza kompletnie pokręconą sytuacją i budzi rozbawienie. Bohaterów Fargo można uznać za krótkowzrocznych idiotów, którzy po popełnieniu jednego błędu nie są już w stanie się cofnąć. Krwawa lawina rośnie przez coraz większe absurdy, pochłaniając wraz z kolejnymi odcinkami następne istnienia: niewinne oraz te obarczone nieczystym sumieniem. Zresztą komizm w serii objawia się nie tylko za sprawą coraz bardziej pokręconych wydarzeń. Perełką scenariuszową zawsze były błyskotliwe, przepełnione (nierzadko czarnym) humorem dialogi. Co jeśli jednak historia idzie w jedną stronę, a cała reszta w drugą?

fargo
Źrodło: FX

Nie tylko o czym, ale w jakim stylu

Dodatkową wartość Fargo stanowi prezentacja tematu przemocy, w opozycji do komediowych wątków. Gdyby ktoś nieznający serialu i kontekstu zanurzył się w fabule w środku odcinka, pomyśleć by mógł, że ma przed sobą rasowy thriller. Nieprzyjazne i surowe krajobrazy Dakoty Północnej przedstawiane zostają często za pomocą długich ujęć budujących napięcie. Do tego dodano częste slow motion i muzykę Jeffa Russo o melancholijnym, wręcz sennym charakterze. No i oczywiście magiczną formułę, nawiązującą do oryginalnego filmu, na początku każdego odcinka:

Oparte na faktach.

Wydarzenia te miały miejsce w Minnesocie w 2006 roku. Na prośbę ocalałych, ich nazwiska zostały zmienione. Z szacunku dla zmarłych, reszta została opowiedziana zgodnie z prawdą.

Noah Hawley faktycznie naśmiewa się z klisz obecnych w kryminałach i nie boi się co chwilę zaskakiwać widza. Ot, czemu by nie zrobić nagle origin story strzelby kupionej na wyprzedaży, przerobić odcinek na powiastkę sci-fi o robocie z problemami egzystencjalnymi albo wprowadzić do narracji elementy typowe dla dziecięcego teatrzyku.

Serial Fargo używa środków narracyjnych rodem z wysokiej klasy kina, umieszczające je w niezbyt poważnym kontekście. Mimo tego twórcom udało się wzbudzić emocje i to niemałe.

fargo
Źródło: FX

Śmieszno i smutno

Jak ustaliłem wcześniej, główni bohaterowie antologii łatwo ulegają swoim słabościom i schodzą na ścieżkę przemocy, nie zważając na dalsze konsekwencje. Na pierwszy rzut oka ciężko więc się z nimi utożsamiać. A jednak twórcom udało się nakreślić wystarczającą psychologię postaci, by u widza drgnął przełącznik podpisany – “empatia”.

Może i część postaci staje się mordercami, ale w zasadzie… nie są to źli ludzie. Żyją w miarę prostym życiem, aż nagle niczym w antycznej tragedii pojawia się fatum. Jedna zła decyzja kończy spokój. W widzu rodzi się jednak pewna forma współczucia, gdy lepiej poznaje historie bohaterów i obserwuje skazane na porażkę zmagania kolejnych postaci. Tak często używana w filmach i serialach szansa na odkupienie, znika tu bezpowrotnie. Jednocześnie prawdziwe czarne charaktery serialu są jeszcze gorsze. Łatwiej więc usprawiedliwić sympatię do niezbyt czystych głównych bohaterów. Tym bardziej, że choćby Lester z pierwszego sezonu i małżeństwo Blumquist z drugiego po prostu rozbrajają swą nieporadnością.

fargo
Źródło: FX

Złap mnie, jeśli potrafisz

Co istotne, w Fargo widzom rzucane są kłody pod nogi. Mimo że zależy nam na postaciach skazanych już na porażkę, przynajmniej moralnie możemy kibicować stróżom prawa przybliżającym zgubę pechowców. Mam tu na myśli rodzinę Solversonów z serii 1 i 2 , Gusa Grimly’ego z pierwszej i Glorię Burgle z ostatniej odsłony. Wszyscy wspomniani bohaterowie to ludzie pełni wad i mniejszych lub większych dziwactw. Jednak w porównaniu z ciapowatymi przełożonymi, którzy blokują śledztwo na każdym kroku, wydają się być jedynymi głosami rozsądku w serialu. Co najistotniejsze, (nie wdając się w spoilery) każdy zmaga się ze swoimi dramatami rodzinnymi. Wątki te zostały nakreślone wystarczająco wiarygodnie, by chwytać za serce. W końcu dzięki swojej przyziemności sprawiają wrażenie tych najbardziej prawdopodobnych. W końcu mogą dotknąć każdego człowieka. Wciągamy się w nie równie mocno, co w tragikomiczną pogoń za gangsterami i przypadkowymi złoczyńcami.

Fargo
Źródło: FX

 

Fargo wykreowane przez Noah Hawleya to ociekający pomysłami świat pełen kontrastów. Senna, pozornie spokojna Minnesota, przedstawiona za pomocą pięknych kadrów, skrywa wiele brutalnych tajemnic. Scenarzyści umiejętnie połączyli absurdalne intrygi zabarwione czarnym humorem i dramaty postaci przepełnione autentycznymi wzruszeniami i bólem. Twórcom serialu udało się pod tym względem nawet prześcignąć pierwowzór kinowy, który przede wszystkim skupiał się na pokazaniu zbrodni z głupoty i do przesady przerysowanych bohaterów. Produkcja pełna nietuzinkowych charakterów zmusza widza do dogłębnej analizy nieoczywistych motywów. Szkoda, że na kontynuację trochę trzeba będzie poczekać. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by ponownie sięgnąć do obecnych serii i odkryć je na nowo. Bądź też sięgnąć po równie doskonały Legion. Jedno jest jednak pewne: prędzej czy później Minnesotę znów pokryje czerwony śnieg.

Dodaj komentarz

avatar