Wielkie kłamstewka. Kłamstwo jest lepkie i brudzi [Recenzja]

Reese Witherspoon, Laura Dern i Nicole Kidman to najlepsza rekomendacja tego serialu. Role zostały dobrane perfekcyjnie. Wielkie kłamstewka zabierają nas na bogate amerykańskie przedmieścia, gdzie rządzą sztywne reguły przynależności, każdy ma wielki dom, fałszywa serdeczność jest na porządku dziennym, a brudy chowa się głęboko pod ekstrawagancki dywan, gdzie mają pozostać na zawsze. Ale czy warto się łudzić, że to możliwe?

Dlaczego w ogóle kłamiemy?

Wielkie kłamstewka
Fot.: bustle

Fakt posługiwania się drobnymi kłamstwami, nie identyfikuje nas jeszcze jako mitomanów. Zdarza się, że musimy sobie to wmawiać. Ale czy to na pewno prawda? Przecież mitomanię leczy się wyłącznie na psychoterapii. Lekceważąc każde małe kłamstewko, jesteśmy na bezpośredniej drodze do niej. I jak to bywa z większością rzeczy, za wszystko co złe, odpowiadają kobiety. Nie inaczej jest w serialu Wielkie kłamstewka, gdzie spotykamy Madeline, Celeste, Jane, Renate i Bonnie. To właśnie za ich sprawą powstają intrygi, spiski i nakręcana jest spirala wszechobecnego kłamstwa. Główne bohaterki jak przystało na szanowane i bogate przedmieście Monterey, są kochającymi mamami na pełny etat, angażują się w inicjatywy szkolne oraz społeczne, spędzają czas z przyjaciółmi i nigdy, ale to nigdy, nie zdejmują szpilek. Wszelkie anomalie w tym środowisku, spotykają się z pewnego typu nagonką, o której mówi się głośno, głównie za plecami osób, będących powodem tego zakłócenia. Drugi sposób, to wykluczenie społeczne, bądź też mniej drastyczne, wyłączne tolerowanie. Monterey jest piękne, lecz nie można tego powiedzieć o jego mieszkańcach.

Wśród pozorów perfekcyjnego życia

Wielkie kłamstewka
Fot.: hellogiggles

Co zachwyca? Wielkie kłamstewka to pogłębiona analiza amerykańskiego społeczeństwa, które momentami zahacza o wymiar uniwersalny. Dopełnieniem stają się wyraziste i niezmiernie silne postacie kobiece, które wzajemnie się uzupełniają. Dzięki temu nie jesteśmy zmęczeni osobowością Madeline, ponieważ katalizatorem staje się zrównoważona i małomówna, Celeste. I tak jest przez cały sezon, gdzie mamy okazję oglądać nietypowe portrety psychologiczne w hermetycznym środowisku. Dobrym i ciekawy zabiegiem scenarzysty, było skupienie się na sytuacji anomalii. Przybycie Jane, wyluzowanej i samotnej matki, do Monterey, owocuje w liczne konflikty i nieprzewidziane konfrontacje. Na tym przykładzie, twórcom serialu udaje się pokazać złożone motywacje, które kierują ludźmi i wywołują lawinę kłamstw. Cała historia zostaje opowiedziana w retrospekcjach, połączonych z rzeczywistymi zdarzeniami. Taki zabieg buduje u widza ciekawość. Z kolei zakończenie serialu wraz z niedomkniętymi wątkami, daje szansę na indywidualne interpretacje historii. Pomijam już fakt, że uwielbiamy podglądać zamknięte społeczności. W kontekście odbioru, Wielkie kłamstewka zmuszają do refleksji nad samym sobą i relacjami ze społeczeństwem.

Wielkie kłamstewka, Meryl Streep, drugi sezon i Monterey w tle

Wielkie kłamstewka
Fot.: rarbg

W połowie marca pojawiła się oficjalna informacja, że hit HBO będzie miał kolejny sezon, a prace nad nim ruszyły pełną parą. Jak na razie wiemy, że będzie 7 odcinków, a premiera zapowiadana jest na rok 2019. Dużym zainteresowaniem cieszy się fakt, że do gwiazdorskiej obsady dołączy fenomenalna Meryl Streep. Co może wyjść z takiego połączenia? Nic nie wskazuje na to, aby mieć obawy. Na warstwie aktorskiej wręcz przeciwnie, spodziewam się prawdziwej rewelacji. Meryl ma wcielić się w rolę teściowej, Celeste. Choć Wielkie kłamstewka są adaptacją książki i dla wielu fanów, serial powinien zakończyć się na pierwszym sezonie, który przez sposób budowania narracji (początek i zakończenie), tworzy naturalną klamrę dla całej opowieści, to autorka powieści, Liane Moriarty, podrzuciła pomysł na dalszą fabułę. Już wiemy, że za scenariusz ponownie odpowiedzialny będzie David E. Kelley, który zbudował wielopłaszczyznowy świat w pierwszym sezonie Wielkich kłamstewek. Niestety, u steru reżyserskiego nastąpi znacząca zmiana, Andrea Arnold (American Honey) zastąpi Jean-Marca Vallee (Dallas Buyers Club). Reżyser wyjaśnił, że jest to spowodowane innymi realizacjami, których się podjął.

W oczekiwaniu na dalsze losy amerykańskich matek

Wielkie kłamstewka
Fot.: variety

Wielkie kłamstewka rozbudziły u mnie apetyt na więcej amerykańskiej sielanki. Mając pierwszy kontakt z serialem, już po samym tytule zaczęłam wątpić w swój wybór, co okazało się sporym błędem. W moim wyobrażeniu miała to być kolejna denna produkcja ze zdradami i romansami, a okazał się obyczajowa perełka. Okazuje się, że Amerykanie nie są wzorowymi obywatelami świata, co zostaje ukryte pod grubą warstwą pozorów,wymuszonych uśmiechów i elitarnej protekcjonalności. Z jednej strony daleko zwyczajnym ludziom do bogatych, snobistycznych dzielnic, lecz z drugiej, wszyscy okazujemy się równi pod względem zachowań. Wielkie kłamstewka są zatem niezwykle ciekawym obrazem psychologicznym. Pod względem aktorskim serial został nagrodzony Złotymi Globami oraz Emmy. Według fanów, Reese Witherspoon i Nicole Kidman, gdyby serial był jednak filmem, mogłyby dostać nawet Oscara. Mam jedynie nadzieję, że drugi sezon utrzyma poziom napięcia i nie zrezygnuje z rozbudowanych relacji społecznych, co jest niebywale największym atutem. Zaciskam zatem kciuki i wyczekuję.

Dodaj komentarz

avatar