Rojst – pierwsze wrażenia po dwóch odcinkach

Na plakatach reklamujących polską produkcję od Showmax, pod enigmatycznym tytułem Rojst widnieje mocne hasło „witaj w polskim bagnie”. Chociaż na pierwszy rzut oka brzmi groźnie i obiecująco, mi osobiście wydaje się dziwnie znajome – rodzime kino ma to do siebie, że lubi epatować brutalnością i kusić obnażaniem prawdy.

Czasy PRL są niezwykle inspirującym okresem, jednak nieco wyeksploatowanym jako motyw fabularny. Wielu młodym widzom kojarzą się głównie z satyrami Barei czy Chmielewskiego, zatem można powiedzieć, że twórcy dość odważnie wybrali sobie tło. Niewykluczone, że ich decyzja wynikała z faktu, że sama historia będzie miała szansę lepiej wybrzmieć, okraszona pewnymi absurdami charakterystycznymi dla tej epoki.

Rojst
Źródło: Awangarda Futbolu

Kto?

Układ mistrz-uczeń to dobrze znany schemat, wykorzystywany zarówno w literaturze, jak i kinematografii. Pozwala on na wypracowanie ciekawych interakcji i sprzyja wykreowaniu dwuwątkowych narracji, a te z kolei przyczyniają się do narastania pobocznych wątków.

Serial Rojst zdecydowanie posiadać będzie bardzo bogatą fabułę. Jeśli scenarzyści konsekwentnie podążyli wytyczonym przez pierwsze dwa odcinki szklakiem, to powinniśmy się przygotować na dosyć zawiłą historię. Redaktorzy lokalnego pisma „Kurier” Witold Wanycz (Andrzej Seweryn) oraz jego następca Piotr Zarzycki (Dawid Ogrodnik) na samym początku mają do rozwikłania kilka mrocznych zagadek i chociaż ten pierwszy chciałby już część spraw zamknąć, młody dziennikarz, pragnąc wykazać się, podąża za kolejnymi tropami i wikła się w niebezpieczeństwo. Ten duet przywodzi mi trochę na myśl Herkulesa Poirota i jego asystenta Arthura Hastingsa. Nie tak popularni, jak bohaterowie powieści Agathy Christie, ale nadal dosyć charakterystyczni.

Rojst
Źródło: Spider’s Web

Gdzie?

Małe miasteczko w Polsce, druga połowa lat 80. Jest szaro, brudno i duszno, pomimo wietrznej pogody. Lokalny las i sąsiadujące z nim bagna stają się świadkami zabójstwa prostytutki Lidki i jej wysoko postawionego klienta. Śledztwo się toczy, a z jego biegiem poznajemy kolejnych bohaterów oraz ważne fabularnie miejsca. Klimat jest, mówiąc wprost, smutny i przygnębiający.

Fabuła pędzi dość szybko, chociaż zaczyna się w miejscu, w którym większość historii znajduje swój smutny koniec. Dwa trupy, ktoś się przyznał, wizja lokalna, prokuratura podpisuje niezbędne papiery. Niby po wszystkim, prawda? Dla starszej połowy dziennikarskiego tandemu, jasnym jest, że tu należy postawić kropkę. Zarzycki jednak zaczyna węszyć i szybko przekonuje się o głębokości całego „bagna”.

Rojst
Źródło: Popkulturysci.pl

Jak?

Strona wizualna rozpieszcza widza pięknymi kadrami i udanym montażem. Idealnie współgra z muzyką i tłem. Chociaż momentami dostrzegałam drobne kalki z popularnych serialowych produkcji o podobnej atmosferze, absolutnie przyznaję, że dałam się wciągnąć w narrację, właśnie ze względu na przepiękną oprawę zdjęciową. Trochę mi się to wszystko kojarzyło ze stylem skandynawskim, mrocznym i symbolicznym, jednak ostatecznie porzuciłam ten tok rozumowania dopatrując się różnic w kolorystyce oraz dusznym sposobie kadrowania, a także w wykorzystywaniu minimalnej ilości światła.

Rojst
Źródło: EXSite24

Co dalej? Na następny odcinek przyjdzie nam czekać do drugiego września. Osobiście nie czuję się zniecierpliwiona na tym etapie, mam wrażenie, że Rojst nie zaskoczy mnie nagłym zwrotem akcji. Spodziewam się po tej produkcji pewnej przewidywalności, bo początkowy zarys fabularny już teraz ukazuje wiele schematów. Być może przyjdzie czas na plucie sobie w brodę, kto wie?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.