Ozark – recenzja 2. sezonu – Trzymając wiele srok za ogon

W zeszłym roku Ozark pojawił się trochę znikąd, lecz szybko okazał się jedną z najlepszych produkcji Netflixa. Serial Billa Dubuquego udowodnił, że eksperymenty z konwencją, jakie od pewnego czasu prowadzi streamingowy gigant, mają jednak jakiś sens.

Stare i nowe sroki

Wracamy dokładnie tam, gdzie skończyliśmy – Marty musi doprowadzić do otworzenia kasyna, prowadzić jednocześnie kilka biznesów, pilnować, żeby nikt nie zwęszył ich brudnej strony oraz uchronić swoją rodzinę przed zemstą meksykańskiego kartelu. Wydawałoby się, że to bardzo dużo jak na głowę jednej osoby, a zarazem bardzo dużo do pokazania na ekranie. Oczywiście głowa Marty’ego nie jest jak każda inna głowa, sprytny księgowy niemal zawsze zdaje się pracować na najwyższych obrotach, wprawiając w zawstydzenie niejeden kalkulator.

Niestety, trochę gorzej radzi sobie z tym fabuła. Chociaż nadal przepakowana jest wątkami, trudno oprzeć się wrażeniu, że zaczyna ich być za dużo – wszystkie się ze sobą przeplatają, ale czasem niektóre schodzą na dalszy plan i w całym tym natłoku łatwo o nich zapomnieć. To jednocześnie zaleta i wada, ponieważ kiedy twórcy przypominają o jakimś zapomnianym wątku, wprowadza to swego rodzaju urozmaicenie, ale jednocześnie całość wydaje się trochę zbyt poszatkowana i rozdarta.

Marty nadal biega między meksykańskim kartelem a Snellami prowadzącymi lokalną produkcję kokainy, próbując sprawić, aby wszyscy byli zadowoleni i nie pozabijali jego rodziny. Teraz do tej ferajny dołącza mafia z Kansas City i lokalni politycy. Przy tych ostatnich swoje do pokazania ma Wendy, jako lobbystka.

Pełna klasa

Oczywiście wszystko nadal wspaniale spinają postaci. Są nie tylko świetnie skonstruowane, ale także stoi za nimi całkiem niezła gra aktorska. To nie lada sztuka utrzymać taką liczbę bohaterów, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowych, a do tego każdej pozwalać się stale rozwijać. Chyba większość widzów znajdzie tu kogoś dla siebie. Mi najbardziej spodobała się ewolucja postaci Ruth Langmore, a zaraz obok niej Wendy Byrde. Pierwsza z nich próbuje walczyć o lepszą przyszłość dla siebie i swoich kuzynów, nad którymi zdecydowała się przejąć opiekę. Jednocześnie momentami sama wątpi, czy to możliwe, szczególnie, kiedy na wolność wychodzi jej tata. Cade Langmore już dawno przekonał się, że nie czeka na nich lepszy los i jedyne, co mogą, to dbać o swoją wolność i trzymanie się z dala od systemu. Z kolei Wendy dostaje wreszcie więcej miejsca, żeby się rozwinąć. Chociaż muszę przyznać, że od samego początku jej nie znoszę (co chyba było zamiarem twórców), trudno nie odczuć swego rodzaju szacunku widząc jej determinację, nawet jeżeli momentami staje się przez nią bardziej przerażająca niż sympatyczna.

Żałować można jedynie, że w tym wszystkim Marty, będący dotąd główną postacią, zszedł niejako na drugi plan. Serial trochę na tym traci, bo jego kombinacje, aby domknąć dzień z właściwym bilansem i rozwiązać wszystkie piętrzące się problemy stanowiły bardzo ciekawą część historii. Przede wszystkich dlatego, że wreszcie to bohater rozwiązywał nawet najtrudniejsze problemy, dzięki swojemu sprytowi, a nie fabuła.

ozark recenzja 2 sezonu
Źródło: IGN

Poza sezonem

Niezmiennym, a zarazem niewątpliwym plusem Ozark, jest niesamowicie wilgotny i leśny klimat warstwy wizualnej serialu. Ponura aura atrakcji turystycznych poza sezonem też ma w tym swój udział. Całość podkręca muzyka, która samodzielnie okazałaby się kawałkiem naprawdę ciekawej płyty, szkoda zatem, że Netflix nie planuje wydać oddzielnie ścieżki dźwiękowej. To wszystko sprawia, że serial jest niemal idealny na późniejszą jesień lub nawet początek zimy.

Nie sposób też oprzeć się porównaniom do Breaking Bad, nie tylko przez narkotyki będące głównym motorem dla fabuły, ale też analogie między postaciami. Wendy trudno przekonać do siebie widzów, podobnie jak działo się to ze Skyler White, chociaż obie są zdeterminowane, aby zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo swoim dzieciom. Barty i Walter to dwa podobnie prężne umysły, a Jesse i Ruth w podobny sposób walczą o lepszą przyszłość, jednocześnie zmagając się ze swoimi wątpliwościami. Niemniej Ozark wciąż pozostaje nieco niżej pod względem jakości, a o jego potencjale w dorównaniu kultowej już serii można by sporo dyskutować.

ozark 2 sezon recenzja
Źródło: IGN

Ozark nadal jest świetną pozycją, która zasługuje na uwagę, jednak warto wobec niego zachować spokój i przed seansem wyciszyć umysł. W przeciwnym razie powolna akcja i mnogość wątków mogą jedynie zmęczyć i zniechęcić. A szkoda stracić taką perełkę tylko dlatego, że zaczęło się ją oglądać w złym momencie.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.