Jack Ryan – recenzja serialu, po którym zostaniesz amerykańskim patriotą

Doktor Jack Ryan powraca i znów będzie ratował ojczyznę. Choć przygody słynnego agenta wydają się korzystać ze znanej dobrze formuły, zobaczyć możemy nową odsłonę bohatera. To także okazja, by przekonać się, jak seria znana dotychczas z dużego ekranu, poradziła sobie z formatem serialowym.

Jack Ryan
Źródło: Amazon Studios, Jack Ryan

Z za biurka w świat

Serialowa przygoda Jacka Ryana to swoisty reboot i prequel filmowej serii. Dotychczasowe filmy bazowały na czterech oryginalnych powieściach Clancy’ego. Jedynie Teoria chaosu z 2014 roku próbowała odświeżyć serię, przedstawiając origin bohatera. Przez niezbyt przychylne przyjęcie filmu, plan stworzenia nowego uniwersum kinowego spalił na panewce. Teraz, cztery lata później, Amazon Studios próbuje ponownego podejścia, serwując autorską historię o początkach agenta.

Tym samym Jacka Ryana poznajemy jako  inteligentnego analityka CIA, specjalizującego się w poszukiwaniu źródeł finansowania organizacji terrorystycznych. Tak właśnie bohater trafia na trop ugrupowania dżihadystycznego niejakiego Suleimana. Rozpoczyna to tradycyjną dla sensacyjnych political fiction pogoń za antagonistami po różnych zakątkach świata i próbę rozgryzienia szeroko zakrojonej intrygi. Zdecydowanie powinniście się spodziewać wielu dobrze znanych klisz gatunkowych. Twórcom udało się stworzyć historię, która angażuje i trzyma w napięciu, choć zauważymy w niej wypróbowane motywy i wątki.

Jack Ryan
Źródło: Amazon Studios

Dobra ekipa to podstawa

John Krasinski znów udowadnia, że sprawdza się nie tylko w rolach komediowych. Jego Jack Ryan mocno odstaje od wizerunku superbohatera-weterana wykreowanego przez Harissona Forda. Serialowy Ryan to postać o spokojnym, wręcz niewinnym obliczu. Faktycznie jest analitykiem. Rzadko sięga za broń, a częściej łączy ze sobą fakty, odkrywając kolejne elementy układanki. Choć, trzeba przyznać, ma naleciałości “harcerza” starającego się rozwiązać każdy możliwy problem w jak najbardziej pokojowy i moralnie słuszny sposób.

Mimo tych nieco rażących cech osobowości bohatera, ogromną przyjemność daje śledzenie jego poczynań. Ciekawie również wypada przełożony Ryana, James Greer grany przez Wendella Pierce’a (Prawo ulicy, Treme). Przedstawiony został jako znacznie młodszy niż wersja Jamesa Earla Jonesa z filmów. Bardziej bezpośredni, kontrastuje ze swoim raczej zamkniętym w sobie
podwładnym, tworząc ciekawą relację. Szkoda tylko, że drugi plan został niejako zmarnowany. Brak tu specjalnie wybijających się kreacji, a dostajemy raczej zestaw bohaterów potrzebnych do popchnięcia dalej fabuły.

Jack Ryan
Źródło: Amazon Studios

Nie tylko Ameryka

Przedstawienie historii w formie odcinkowej pozwoliło na wykorzystanie bardziej rozbudowanej narracji. W efekcie zaskakująco dużo czasu poświęcono bohaterom “nieamerykańskim”. Istotny okazuje się wątek żony Suleimana, która nabiera coraz większych obaw w związku z postępowaniem męża, aż decyduje się postawić wszystko na jedną kartę.

Kultura muzułmańska została tu bowiem dość mocno wyeksponowana. Często przewija się choćby motyw zakatu, czyli specyficznej formy jałmużny, charakterystycznej dla tej wiary,
Zakłada ona pomoc finansową, ale za wykonanie choćby symbolicznej pracy, by nie urazić biednego. Oczywiście, Jack Ryan nijak nie aspiruje do przekazania nam kompleksowej, książkowej wiedzy. Miło jednak wiedzieć, że twórcy w opozycji do trendów, nie potraktowali przedstawicieli Islamu zerojedynkowo, jako tych złych.

Wracając do Suleimana, trzeba przyznać, że postać antagonisty rozczarowuje. Owszem, Ali Suleiman jako czarny charakter jest naprawdę charyzmatyczny, budzi strach będąc o krok przed protagonistami i jednocześnie łączy go wyrazista więź z bratem. Jednocześnie zabrakło mi głębszego zarysowania motywacji. Jasne, widzimy traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa i rasizm, z jakim spotkał się w Europie. Wszystko to jednak zostało przedstawiono powierzchownie. Nijak nie wyjaśnia skomplikowanego procesu radykalizacji, który wywołał w nim potrzebę zniszczenia Zachodu. A szkoda, bo rozłożenie psychiki przeciwnika mogłoby naprawdę wiele dodać do tej produkcji. A tak dostajemy kolejnego (dobrze zagranego) wroga, który jest zły, bo tak.

Jack Ryan
Źródło: Amazon Studios

Patetycznie i realistycznie

Tym, co zawsze przyciągało do prozy Clancy’ego (i w mniejszym stopniu, filmowych adaptacji) było rzetelne oddanie sytuacji geopolitycznej na świecie. Niestety, w tym wypadku cudów nie ma i nie należy oczekiwać reporterskiej dokładności. Całość i tak wypada dość wiarygodnie. Scenarzyści odrobili lekcje z czytania prasowych nagłówków i w serialu znajdziemy wiele motywów wyraźnie inspirowanych faktycznymi wydarzeniami. Rzetelne wydaje się również przedstawienie struktur działania grup terrorystycznych. Znalazł się nawet wątek nawiązujący do doniesień o komunikację poprzez chaty w grach sieciowych.

Inna sprawa, że temat tak intrygujący, został potem wyraźnie spartaczony, będąc przesadnie eksponowanym.

Trzeba pamiętać, że zarówno cykl powieściowy jak i serial o Jacku Ryanie, pełne są patosu. To patriotyczna historia skierowana przede wszystkim na rynek Stanów Zjednoczonych. Sposób przedstawienia amerykańskich bohaterów nie powinien więc nikogo dziwić. To wyłącznie ludzie stojący na straży dobra świata. Oczywiście tylko oni mogą mieć dylematy moralne, a gdy się już kłócą to chyba tylko o to, jak skuteczniej ocalić ludzkość. Dodatkowo kontrastuje z tym wątek francuskich służb specjalnych, których pracownicy zdają się nie
wyróżniać bystrością i rozsądkiem.

Jack Ryan
Źródło: Amazon Studios

Jack Ryan – Kinowa jakość

Ta stronniczość jest mocno zauważalna, ale przyznam, że nie irytowała mnie na tyle wystarczająco, by popsuć przyjemność oglądania. Widz chyba przed obejrzeniem zdaje sobie sprawę, na jaki typ serialu się decyduje. Być może to też po części zasługa tego, jak Jack Ryan został dobrze zrealizowany. Zdjęcia i muzyka to raczej klasyczne schematy produkcji sensacyjnych, jednak prawidłowo zastosowane. W połączeniu z ciągle przeskakującą akcją,
dostajemy wiele momentów mogących nacieszyć estetyką. Jak wspomniałem wcześniej, Ryan relatywnie rzadko wchodzi w bezpośrednie starcia. Absolutnie nie oznacza to, że w serialu brakuje widowiskowych scen. Wręcz przeciwnie. Często niespodziewanej akcji jest naprawdę sporo, a kiedy już się pojawi to jest to poziom nieodstający od wielu dużych filmów. W końcu podpis Michaela Baya wśród producentów wykonawczych do czegoś
zobowiązuje.

Źródło: Amazon Studios

Jack Ryan -Nowy poziom?

Twórcom udało się z powodzeniem odświeżyć przygody Jacka Ryana, jednocześnie przenosząc bohatera do nowego medium. Nie jest to może najlepsza historia w tej marce (Polowanie na Czerwony Październik wciąż niedoścignione), jednak nie da jej się odmówić wysokiej jakości wykonania. To solidnie skrojona, zamknięta bez żadnego cliffhangera, ośmioodcinkowa sensacyjna opowieść political fiction. Przeszkadzać może lekko
przesadzony patos i powierzchowne potraktowanie antagonisty. Ponadto, jeszcze przed premierą, Amazon Video zapowiedziało drugi sezon, mający rozgrywać się w Ameryce Południowej. Liczę więc, że przy tej okazji błędy poprzednika zostaną naprawione.
Tymczasem, z czystym sumieniem mogę polecić pierwszy sezon Jacka Ryana. Mimo wspomnianych niedociągnięć śledzenie intrygi pozostawia raczej dobre wrażenia. Warto dać mu szansę, choćby dla fantastycznej roli Johna Krasinskiego.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.