Dziewczyny nad wyraz – recenzja 2. sezonu, czyli powroty są fajne

Czy po pierwszym świetnym sezonie Dziewczyny nad wyraz dalej trzymają poziom? Niepotrzebnie martwiłam się, czy formuła serialu wytrwa i sprawdzi się ponownie. Zamknięte całości odcinków skupiających się na konkretnym problemie współczesnego świata, lecz z nadrzędnymi historiami każdej z bohaterek – tego potrzebowałam w weekend! Ostrzegam, serial ten zmusza także do namysłu.

 

Prawdziwa przyjaźń

Naszymi dziewczynami nad wyraz i przyjaciółkami są Jane, Sutton (Satan!) i Kat. Pracują sobie w wyjątkowo popularnym kobiecym magazynie „Scarlet”, którego redaktor naczelna to kolejna silna babka, Jacqueline (postać została zainspirowana Joanną Coles zarządzającą pismem „Cosmopolitan”). Właśnie za jej sprawą profil czasopisma zmienił się – w gazecie nie unika się ani tematów błahych, ani poważnych. Połączenie w serialu historii związanych zarówno z życiem zawodowym, jak i prywatnym bohaterek sprzyja budowaniu opowieści wielopłaszczyznowej, jakiej nie straszne są wszelkie gorące w debacie publicznej dyskusje.

Mamy tu Nowy York, a więc i klimat wielkiej metropolii, ale daleko mu do atmosfery świata mody pełnego pośpiechu i wypruwania żył. Jest prędko, ale nie nienaturalnie. Seks, problemy sercowe oraz błyskotki – tego także tu uświadczycie. Twórcy serialu nie zapomnieli także o social mediach, które odgrywają sporą rolę we współczesnym świecie. Nie zostały ani zbagatelizowane, ani przerysowane, za co również cenię tę pozycję.

dziewczynki - Dziewczyny nad wyraz – recenzja 2. sezonu, czyli powroty są fajne
źródło: Showmax

Szanuję, doceniam

Najbardziej lubię ten serial za odwagę w podejmowaniu kwestii trudnych. Można powiedzieć, że jest on produkcją feministyczną, lecz nie skupia się tylko na problemach płci. Akceptacja rasowa i kulturowa, molestowanie, etykietowanie w środowisku pracy, a także dylematy związane z genetycznymi zagrożeniami – tak, Dziewczyny nad wyraz zachęcają także do profilaktyki raka piersi! Namawiają również do opowiadania swoich historii, wyjścia z szafy i… zwykłego odreagowania codziennych stresów.

Niezmiennie uwielbiam Sutton! Bardzo łatwo było mi się z nią zidentyfikować. Kibicowałam bohaterce na każdym kroku, lecz nie popierałam jej życiowych decyzji. Dziewczyna się wyszalała, a przyjaciółki cierpliwie zniosły jej zmienne nastroje. Udowodniła jednak, że wciąż ma głowę na karku. Zresztą, co warto zaznaczyć, próżno tu szukać głupiutkich trzpiotek. To świat kobiet, które przebiły szklany sufit.

dziewczyny 1 - Dziewczyny nad wyraz – recenzja 2. sezonu, czyli powroty są fajne
źródło: Showmax

Miellenialsowy zawrót głowy

Nie da się ukryć, że bohaterki wpadają także w pewne stereotypowe zachowania. Jane już w pierwszym dniu szukania nowej pracy wpada w histerię, oczekując sukcesu i odmiany życia – najlepiej od razu. Skądś to znam! Stereotypowe nie znaczy, że nierealne czy nie z życia wzięte… Początkowo w postawie Jane można też znaleźć sporo roszczeniowości, na szczęście wątek z bezrobociem ma swoją kulminację i naukę z niej płynącą.

Nie do końca kupuję Jacquelin jako dobrą matkę, która pcha swoje owieczki do przodu na ścieżce kariery. Za mało w niej widziałam szefowej, za dużo dobrej wróżki chrzestnej z Kopciuszka. Ale gdyby startowała na prezydentową, to i tak miałaby mój głos.

Z całej trójki najmniej kibicowałam Kat. To takie duże dziecko, które nie wie, czego chce od życia, więc daje się prowadzić za rączkę swojej starszej, dojrzałej partnerce. To ona (one) dostaje najbardziej ekstremalne wątki – czy tylko laska, która ogarnia social media, jest w tym świecie najbardziej wyzwolona i szalona? Skupienie wszelkich kontrowersji wokół jednej postaci, a raczej nagromadzenie ich, sprawiło, że przestała być dla mnie wiarygodna. Ale czy to poskutkowało porzuceniem serialu?

dziewczyny 3 - Dziewczyny nad wyraz – recenzja 2. sezonu, czyli powroty są fajne
źródło: Showmax

Skądże, tylko się czepiam.

Powaga, siostro

W drugim sezonie zrobiło się poważniej. Pijana Jane to Jane topiąca smutki w butelce wódki. Jednak powodem do sięgnięcia po kieliszek (i staniem się gagową mistrzynią odcinka!) nie były błahostki czy problemy sercowe, a poważne decyzje dotyczące jej zdrowia i przyszłości – innymi słowy, kwestie, o których żadna młoda kobieta nie chce myśleć pod presją. I właśnie wydaje mi się, że presja okazała się cichym motywem przewodnim przewijającym się przez cały sezon – presja ułożenia życia, wspinania się po szczeblach kariery, życia według cudzych oczekiwań, bycia najlepszą, zdrową, poukładaną, na czas czy kobietą sukcesu tu i teraz… Serial Dziewczyny nad wyraz naprawdę pomaga poukładać sobie w głowie własne priorytety.

Uśmiałam się, skończyłam w głębokim namyśle i ponownie pożegnałam jedną z moich ulubionych przyjacielskich trójc ekranu. Dziewczyny nad wyraz inspirują oraz dodają energii do działania. To świetna propozycja do wciągnięcia na raz w weekend. Lekka, ale i z pazurem. Do tego nie nudzi, bo akcja się kręci, a wszystkie trybiki fabularne zazębiają się. Odpalajcie Showmaxa!

Komentarze (8)
  1. Diana pisze

    “Nie da się ukryć, że bohaterki wpadają także w pewne stereotypowe zachowania. Kat już w pierwszym dniu szukania nowej pracy wpada w histerię, oczekując sukcesu i odmiany życia – najlepiej od razu. Skądś to znam! Stereotypowe nie znaczy, że nierealne czy nie z życia wzięte… (…)” – cholera, tu chodziło o Jane. Tak samo jak w wzmiance o tym, że to rzekomo Kat się upiła, również była to Jane. Serio? Czy autorka oglądała ten sam serial, co ja? 😉

  2. Suzi pisze

    Pomyliły Ci sie Kat i Jane 😉

  3. Donia pisze

    Pomyliłaś imiona głównych bohaterek. To Jane szukała pracy a nie Kat. Poza tym tekst bardzo spoko.

  4. Ola pisze

    Pomyliłaś imiona w recenzji:) – Kat i Jane.
    Jane to ta bohaterka , która jest bezrobotna podczas 2 sezonu i musi zaplanować swoją przyszłość. Kat jest niedojrzałym dzieckiem, które próbuje zostać lesbijką.
    Fajna recenzja!
    Pozdrawiam

  5. Ala pisze

    Jakim cudem obejrzałaś całe dwa sezony i wciąż mylisz bohaterki…? To nie hejt, po prostu się dziwię 😉

  6. Pola pisze

    Pomyliły Ci się bohaterki, opisując Kat masz na myśli Jane, a pisząc o Jane zapewne chodzić ci o Kat.

  7. Adrianna Michno pisze

    Dziękuję Wam bardzo za zwrócenie uwagi. Ciągle mi się myliły ich imiona w trakcie też oglądania… Dlatego że aktorka grajaca Jane nazywa się Katie. Przepraszam Was bardzo, drogie czytelniczki! Błąd zaraz zostanie poprawiony. 🙂 Obiecuję, że to się nie powtórzy.

    1. Magdalena Bród pisze

      <3

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.