Bridgertonowie sezon 2: recenzja

j
}

Data: 12 kwietnia 2022

W Marcu na platformie Netflix, pojawił się drugi sezon, jednego z popularniejszych seriali ostatniego czasu: Bridgertonowie. Myślę, że pierwsza część tej historii, jak najbardziej sprostała oczekiwaniom większości widzów. Ogromne powodzenie tej serii sprawiło, że nawet w jednej z sieciówek, która również występuje w Polsce, pojawiła się kolekcja ubrań, z motywem przewodnim tego serialu. Przekonajmy się więc czy drugi sezon utrzyma poziom, a może zdoła nas nawet zaskoczyć czymś nowy?

Powrót na salony

Musicie przyznać, że pierwszy sezon miał naprawdę mocne zakończenie – poród Daphne (Phoebe Dynevor). Dodatkowo znamy już tożsamość tajemniczej Lady Whistledown – nie zna jej jednak cała śmietanka towarzyska. Choć był to wątek pierwszego sezonu, który w rzeczy samej był intrygujący, wydawał się za bardzo oczywisty. Królowa (Golda Rosheuvel) ma nadzieję, że największa „plotkara” w mieście – nie powróci, staje się oczywiście inaczej i Whistledown daje o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie. Do Mayfair przybywają nowe bohaterki – siostry Sharma: 26. letnia Kate (Simone Ashley) i Edwina (Charithra Chandra). Kobiety są pod opieką słynnej, ze swojego charakteru Lady Danbury (Adjoa Andoh), która uważa Kate za starą pannę. Starsza siostra nie pragnie jednak zdobyć serca żadnego z mężczyzn uważając, że młodsza Edwina powinna mieć swoje pięć minut.

W tym samym czasie Wicehrabia Bridgerton (Jonathan Bailey), ogłasza chęć wyboru małżonki. Jego starania są jednak bardziej podobne do przesłuchania bądź konkursu na najlepszą kandydatkę, oczywiście do czasu… Za to Eloise (Claudia Jessie), doczekała się swojego debiutu, którego (jak zapewne się domyślacie) wolałaby nie mieć. Dziewczyna będzie robić wszystko, aby nie zwracać na siebie uwagi kawalerów. Co przy jej nazwisku, urodzie i oczytaniu będzie trudnym wyzwaniem.

ZOBACZ TEŻ  Sorry, taki mamy klimat – recenzja Naszej planety

Nowy sezon i diament Królowej

Wraz z otwarciem na dworze nowego sezonu, wszyscy czekają na ogłoszenie przez Królową – diamentu sezonu, czyli najpiękniejszej i najlepszej partii, którą niegdyś była przecież Daphne. Taka dama, z całą pewnością może liczyć na wielu zalotników, o czym przekonaliśmy się już w pierwszym sezonie. Osobiście obawiałam się, że drugi sezon może utrzymać poziom, ale nie wnieść niczego nowego. Na szczęście szybko mogłam się przekonać, że historia, którą proponuje nam Netflix, jest zupełnie inna od poprzedniej, a może nawet bardziej intrygująca. Wątki miłosne są znakomicie prowadzone – Anthony i Kate, tworzą relację, która znacząco różni się od Daphne i Simona (Rage-Jean Page). Rywalizacja, cięte słowo i pasja – tak właśnie opisałabym tę dwójkę. Nowi bohaterowie wprowadzają powiew świeżości, a debiut i ogromna niechęć Eloise, która została wypchnięta na jeden z pierwszych planów – wprowadza zabawny i lekki klimat.

Detale

Jestem ogromną fanką atmosfery, którą stworzyła ta produkcja i chyba właśnie ona mnie najbardziej urzekła. Dialogi są dobrze napisane i wybitnie odtworzone, przez aktorów, którzy mówią bardzo wyraźnie, piękną angielszczyzną i przede wszystkim dobrze ich słychać (a jak wiemy, często są z tym problemy w filmach czy serialach). Wszystkie pomieszczenia i sale balowe, są pięknie ozdabiane, kostiumy i charakteryzacje należą do nienagannych. Produkcja naprawdę zadbała o każdy detal! Muzyczne wybory również są strzałem w dziesiątkę. Zapewne twórcy chcieli, aby młoda widownia (a może przede wszystkim ona), była odbiorcą tego serialu. Znakomicie więc poradzili sobie z „unowocześnieniem” tej historii. Pop-owe hity, zostałe zaaranżowane tak, aby wpasować się w klimat tamtych czasów. Było to ryzykowne i mogło wyjść tandetnie, w mojej opinii – cel został osiągnięty i wyszło to bardzo dobrze (pojawił się nawet znany utwór Madonny).

ZOBACZ TEŻ  A co jeśli naszym życiem kieruje przeszłość – recenzja What/if

Bridgertonowie sezon 2: recenzja – podsumowanie

Drugi sezon serialu Bridgertonowie, uważam więc za wyjątkowo udany. Moje początkowe wątpliwości co do nowych wątków, zostały szybko rozwiane. Jedyne zastrzeżenie, które przychodzi mi do głowy, to długość odcinków – mogłyby trwać ciut krócej, naprawdę ciężko utrzymać uwagę widza przez pełną godzinę. Jeżeli szukaliście nowego serialu, lub zastanawialiście się czy sięgnąć po drugi sezon – zdecydowanie polecam, odpalić tę produkcję. Przyznam szczerze, że dawno żaden kostiumowy film czy serial, nie zachwycił mnie tak bardzo jak ten. Intryga, napięcie i wątki miłosne, powinny spełnić wasze oczekiwania. A mi nie pozostaje nic innego, jak mieć nadzieję na równie dobrze zrobiony, sezon trzeci.

DOŁĄCZ DO DYSKUSJI I SKOMENTUJ

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

O autorze

Julia Jaworska

Cześć! Jestem studentką Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, która kocha się w kinie i teatrze. Uwielbiam sięgać po stare tytuły i przenosić się w czasie. Gdyby tylko agent Cooper istniał naprawdę, bez wątpienia zostałby moim mistrzem.