13 powodów za i 11 przeciw – recenzja 2 sezonu [spoilery]

W piątek, 18 maja miała miejsce premiera drugiego sezonu głośnego serialu – 13 powodów. Produkcja opowiada o samobójstwie nastolatki Hanny, która przed śmiercią nagrywa 7 kaset, podając 13 powodów, przez które siebie unicestwiła. Drugi sezon serialu skupia się głównie na rozprawie sądowej, w której matka Hanny oskarża szkołę, jako odpowiedzialną za śmierć jej córki.

Sprawiedliwość dla ofiar – przykra wizja

Trzynaście powodów
fot.: Netflix

Drugi sezon Trzynastu powodów skupia się wokół sprawy sądowej, w której Olivia Baker, matka Hanny, oskarża szkołę o doprowadzenie do śmierci jej córki. Po kolei jesteśmy świadkami przesłuchań przyjaciół, jak i oprawców Hanny, a każde z przesłuchań wcale nie doprowadza do rozwiązania, a nagromadzenia się problemów. Bowiem Hannah była skomplikowaną dziewczyną i patrząc z boku, nie zawsze jej działania były czyste i jasne, co za każdym razem wykorzystuje adwokat reprezentująca szkołę.

Trzynaście powodów
fot:. Netflix

Pamięć o Hannie zamiast być oczyszczana, jest zatem coraz bardziej zatruwana, a jej przyjaciele, mimo mówienia prawdy, nie są w stanie przynieść zmarłej dziewczynie sprawiedliwości. Co więcej nastolatkowie, jak to nastolatkowie – kłamią. Jessica przy swoich zeznaniach nie mówi co zrobił dla jej Bryce, a przecież tego samego czynu dokonał na Hannie, co było jednym z grubszych gwoździ do jej trumny. Agresor, Bryce, zeznając całkowicie zmienia fakty, jak dowiadujemy się z jego wspomnień, to on łaknął towarzystwa Hanny, a nie na odwrót. Wspomnienia jednak nic nie znaczą, liczy się jedynie fakt, że jest sportowcem, mającym wyniki, który pochodzi z zamożnej rodziny, finansującej szkołę, więc dopóki nikt nie ma twardych dowodów przeciwko niemu, to nie może nic z tym zrobić.

Wątek sprawy sądowej, momentami doprowadzany do absurdu (nie wiem skąd się wzięła ta adwokat, ale mam wrażenie, że nie powinna w ten sposób przesłuchiwać młodzieży), jest bardzo ciekawy. Nie znam się na rozprawach sądowych, ani w Polsce, ani tym bardziej w Ameryce (gdzie są bardziej teatralne), mam jednak wrażenie, że była ona kolejnym zaniedbaniem w stosunku do Hanny, jak i innych ofiar przemocy w szkołach, ponieważ sprawiedliwość nie zostaje odnaleziona, a matka Hanny sprawę przegrywa.

Myślę, że najbardziej pomogły – jeśli można to tak nazwać – zeznania szkolnego psychologa, który twierdził, że mógł zrobić więcej i że szkolny regulamin nie jest wystarczający. Kevin Porter za wszelką cenę chce odkupić swoją winę, profiluje więc zagrożonych uczniów ze szkoły i odchodząc przekazuje dokumenty dyrektorowi. Robi to całkiem celnie, gdyż na koniec serialu dochodzi do kolejnego incydentu, co może mieć wpływ na kolejny sezon, jeśli taki w ogóle powstanie.

Clay Jensen – superbohater pod postacią zwykłego chłopca

Trzynaście powodów
fot.: Netflix

Clay Jensen to niezwykle emocjonalny chłopak, kochał Hannę i nadal ją kocha, chcąc dla niej sprawiedliwości. Przez cały serial rozmawia z Hanną, która stała się wytworem jego wyobraźni i częścią samego Clay’a. Clay to również nastolatek niezwykle pomocny i bohaterski. Sam bada wątki związane ze śmiercią Hanny, nie boi się grupy sportowców, pomaga innym nastolatkom, w tym Justinowi, którego z ulicy przyjmuje w swoim domu, czy Tylerowi, stając twarzą w twarz ze śmiercią. Clay ciągle szuka sprawiedliwości i trzeba przyznać, że jest najlepiej zagraną postacią w serialu.

Ofiary uwalniają się z opresji

trzynaście powodów
fot.: Netflix

Sprawiedliwość to nie wszystko, są inne sposoby, aby uwolnić się z opresji, np. szantażować swoich oprawców, anonimowo ich prześladować, na takie pomysły w serialu wpadają Tyler i jego nowy kumpel-buntownik Cyrus. Szantażują Marcusa, aby ten wydał Bryce’a, demolują boisko futbolistów, pokazując, że policja to nie wszystko, czasami dla sprawiedliwości wystarczy opinia społeczności. Bo tak czy siak, zaczyna krążyć informacja, że Bryce jest gwałcicielem, a sportowcy mu w tym pomagają. Kiedy Jessica decyduje się oskarżyć Bryce’a, wszyscy słabsi bohaterowie ze sobą się godzą i jednoczą, pokazując dziewczynie, że z nią są i w każdej chwili może na nich liczyć.

Me too przed #metoo

Przez cały sezon serialu przewija się wątek gwałtu i molestowania seksualnego. Głównym oprawcą jest Bryce, a ofiarami Hannah, Jessica i jego obecna dziewczyna. Hannah nie żyje, obecna dziewczyna jest przestraszona, z resztą tak samo jak Jessica, zdobywa się ona jednak na odwagę i pod koniec sezonu oskarża Bryce’a. Zeznania Jessici są piękne, ciekawie przedstawione, w pewnym momencie pokazane są różne kobiety z serialu, które w swoim życiu również były molestowane i zeznają, stają się Jessicą i wszystkimi ofiarami molestowania, przypomnijmy, że nie są nimi jedynie kobiety, co w serialu również zostało pokazane. Jessica w pewnym sensie sprawę wygrywa, Bryce nie otrzymuje jednak sprawiedliwego wyroku, jedynie 3-miesiące w zawieszeniu. Nie zmienia to jednak faktu, że wyrokiem został uznany winnym, a Jessica, dzięki zeznaniom poczuła się lepiej. Warto podkreślić, że czyn Jessici wymaga ogromnej odwagi, gdyż jak można dowiedzieć się z amerykańskich statystyk, jedynie 6 ofiar napaści seksualnych na 1000 zgłasza je na policję.

Wracając do tytułu, cały sezon w dużym stopniu nawiązuje do akcji #metoo, czyli przyznawaniu się ofiar, do tego, że były molestowane. Jednak jak sami twórcy przyznali, akcja #metoo pojawiła się później, kiedy scenariusz drugiego sezonu został już skończony.

Amerykańskie, szkolne tradycje powinny ulec zmianom

Ameryka to kraj, w którym sportowców uważa się za bogów, a nie powinno, przynajmniej nie w szkole. Dzieci, nawet te uzdolnione nie powinny mieć przyzwolenia na wszystko. Rzecz ta źle wpływa na ich wychowanie i doprowadza do tego, że czują, że mogą za dużo, w tym gnębić słabszych. A to z kolei doprowadza do tego, że ofiary popełniają samobójstwa lub dochodzi do innych przypadków, w tym najdrastyczniejszych – strzelanin w szkołach. Już w One Tree Hill przedstawiono takową strzelaninę, był to jeden z najsmutniejszych odcinków serialu, a powody strzelca były proste, był na marginesie społecznym w swojej szkole, nie widział sensu w swoim życiu. Podobnie dzieje się w Trzynastu powodach.

trzynaście powodów
fot.: Netflix

Tyler, którego opuszczają przyjaciele, zostaje brutalnie pobity i napastowany seksualnie przez Monty’ego, który odgrywa się na nim za zniszczenie boiska nie wytrzymuje, w złości, z braku perspektyw, kiedy wydaje mu się, że jego życie nie ma już znaczenia, a jedyne co może zrobić to wybuchnąć, bierze broń i udaje się na szkolny bal. Na szczęście do strzelaniny nie dochodzi, Clay potrafi chłopcu przemówić do rozumu. Wynika z tego jedynie to, że amerykańskie szkolne tradycje powinny ulec zmianom, powinno się zacząć inaczej postępować z dziećmi i mniej głaskać sportowców, nie dając im przyzwolenia na wszystko, czego zapragną. Co do Polski, nie jest u nas wcale lepiej, aż 10 % uczniów w szkołach jest dręczonych, a samobójstwo popełnia 209 osób poniżej 19 roku życia rocznie.

Jeśli miałby być trzeci sezon Trzynastu powodów, z pewnością rozpocząłby się od sprawy Tylera, nie jestem jednak za tym, aby był to cały sezon, wystarczyłby dłuższy odcinek specjalny, gdyż sam serial kończy się cliffhangerem. Co do pełnego sezonu nie wiem o czym miałby być, ponieważ większość informacji o śmierci Hanny i jej okolicznościach już poznaliśmy, wiemy nawet, że dziewczyna zrobiła listę 13 powodów za samobójstwem, zrobiła też listę powodów przeciw niemu, niestety było ich tylko 11, a dwoma z nich był Clay.

 

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.