Kiedy jest Mikkel? Recenzja Dark

Są takie produkcje, które z czasem nagradzają widza za cierpliwość i właśnie do tego rodzaju propozycji należy „Dark”. W pierwszym odcinku tytuł co prawda może uwodzić pewną tajemniczością i niecodzienną atmosferę rodem z miksu powieści Stephena Kinga i jego syna Joe Hilla, ale przetrwanie kolejnych trzech nie udaje się każdemu. A szkoda, bo właśnie po czwartym odcinku zaczyna się robić naprawdę interesująco.

Miasto z pozoru zwyczajne

dark
Źródło: IMDB

Akcja serialu rozgrywa się na niemieckim odludziu w otoczeniu rozległych lasów i… starej elektrowni atomowej. Z pozoru mieszkańcy Winden wiodą życie takie, jak mieszkańcy każdego innego miasteczka podobnej wielkości. Maska pozorów opada jednak, gdy dochodzi do zaginięcia dwóch chłopców. Sprawa wydaje się beznadziejna – brakuje tropów, świadków i podejrzanych, a w mieście zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Poszlaka pojawia się w najmniej spodziewanym momencie, gdy miasto pogrążone jest już w strachu i zniechęceniu. Wydaje się, że tragiczne wydarzenia to powtórka dramatu sprzed 33 lat. Tylko skąd ta cykliczność? I w jaki sposób łączy się z tą sprawą samobójstwo sprzed kilku miesięcy?

Gatunkowy miszmasz

dark
Źródło: IMDB

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia ze standardową kryminalna zagadką. Tylko mistyczna atmosfera rodem z nordyckich legend każe wierzyć, że niekoniecznie o kolejnego seryjnego zwyrola tu chodzi. „Dark” miesza widzom w głowach. Raz otwarcie pokazuje swoją fantastyczność, by za chwilę poddać ją pod wątpliwość. Chwilami Winden, które można postrzegać jak pełnoprawnego aktora tego serialu, wydaje się żywym, wręcz pulsującym mrokiem kręgiem piekielnym. Są chwile, gdy ma się niemal pewność, że kamera zaraz się oddali i wyjdzie na jaw, że niemieckie miasteczko nie jest wcale prawdziwym miejscem, lecz przerażającą dekoracją zamkniętą w szklanej kuli, potrząsaną przez jakiegoś sadystę.

Twórcy „Dark” postawili na eklektyzm. Oglądającym przychodzi konfrontować się z najmodniejszymi typami fabuł ostatnich lat oraz klasycznymi rozwiązaniami gatunkowymi. Aura roztaczana wokół tej misternie skonstruowanej intrygi przywodzi na myśl „Twin Peaks”, a dobór bohaterów i lokacji łudzi podobieństwami do „Stranger Things”. Znalazło się również miejsce na klasyczny melodramat z pokoleniowymi waśniami, romansami i pielęgnowanymi przez zamkniętą społeczność sekretami oraz teen drama (choć w mniejszym natężeniu). Estetycznie – poprzez chociażby grube swetry – „Dark” wyraźnie odsyła do wciąż popularnych skandynawskich kryminałów.

Drugie dno

dark
Źródło: IMDB

Gdyby jednak tylko na tym się kończyło, można by uznać „Dark” jedynie za mroczną błyskotkę. Tymczasem od początku widać, że twórcy mieli na ten serial skrupulatnie przemyślany plan. Uwydatnia się on nie tylko w skomplikowanej zagadce, z którą mierzą się bohaterowie, a której prawdziwa zawiłość wychodzi na jaw dopiero w ostatnim odcinku, lecz także w konstrukcji narracji serialu. Akcja „Dark” rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych, co pozwala zadawać nowe pytania (i nie chodzi wyłącznie o sławne już „Kiedy jest Mikkel?”). Widz ma szansę dogłębnie zrozumieć relacje bohaterów i stojące za nimi przyczyny. Dużo łatwiej dostrzec też zależności między postaciami, które w tradycyjnej narracji mogłoby umknąć. Metafora motylich skrzydeł stosowana dla wyjaśnienia teorii chaosu tutaj pokazana zostaje w praktyce. Jedyną wadą – a może to tylko kwestia przyzwyczajeń? – podobnego rozwiązania jest fakt, że tak naprawdę trudno wskazać głównego bohatera „Dark”. Zwłaszcza, że każda z postaci ma w sobie coś takiego za czym chciałoby się podążyć, w co chciałoby się zagłębić. Intryguje zagubiony Jonas (Louis Hofmann), szokuje zaślepiona Hannah (Maja Schöne), w pięści każe zaciskać ręce Ulrich (Oliver Masucci), czy budzi respekt Charlotte (Karoline Eichhorn). A to tylko garstka bohaterów serialu.

Jako stałą czytelniczkę najnowszych doniesień związanych z astrofizyką czy fizyką kwantową zaintrygowały mnie również reinterpretacje sławnych paradoksów związanych z tymi dziedzinami. Mogłoby się wydawać, że „Dark” to tylko zabawa wyjątkowo kreatywnego scenarzysty bez naukowego zaplecza, tymczasem pewna część idei serialu została przekształcona zgodnie z rozważaniami naukowców. Zresztą prób uduchowienia serialu wielkimi teoriami jest tutaj więcej – od czytanej przez postaci książki, przez głębokie dysputy, aż po tajemniczy głos z offu. Mam jednak świadomość, że dominująca część z prób „unaukowienia” serialu – z filozofującymi fragmentami z offu na czele – może w większości widzów budzić emocje całkowicie do moich przeciwne, sprawiając wrażenie nadętych i fałszywych.

Zobacz, żeby zrozumieć

„Dark” to mimo całego wielowątkowego przepychu serial kameralny, oszczędny i nieco surowy. Jeżeli liczycie na widowiskowe sceny science fiction, to na pewno poczujecie się zawiedzeni. Magii „Dark” nie kreuje bowiem nakład finansowy, lecz umiejętnie dobrana muzyka (w każdym wymiarze czasowym), sugestywne zdjęcia i przekonująco odegrane postacie. Chciałoby się o tym serialu napisać więcej, postawić złożone pytania i snuć skomplikowane przemyślenia. Nie jest to jednak możliwe bez kolosalnej ilości spoilerów. Pozostaje mi więc jedynie zapewnić, że warto dać „Dark” szansę i na własne oczy przekonać się jak frustrujący i szokujący może być finałowy cliffhanger.

Dodaj komentarz

avatar