w ,

Gra o tron: sezon 8. – spoilerowe omówienie 1. odcinka

Źródło: HBO

Po dwóch latach przerwy, Gra o tron powróciła na ekrany z finałową odsłoną. Zawiodą się ci, którzy oczekiwali widowiskowej akcji od samego początku, lecz mimo to nie sposób się nudzić!

Wspomnień czar

Powracając na antenę HBO po dłuższej niż zwykle absencji, trzeba było szczególnie zadbać, by widzowie od pierwszych minut poczuli ponownie fascynację światem Westeros. Twórcy wyszli z tego zadania obronną ręką, umiejętnie grając na nostalgii fanów. Zgodnie z tytułem Winterfell – lwią część odcinka spędzimy na Północy, oglądając ponowne spotkania starych bohaterów i zawarcie nowych znajomości. Wszystko to wydaje się w pewien sposób znajome i to nie bez kozery. Wiele scen wprost odnosi się do pilotażowego odcinka Gry o tronWinter is coming. Wkroczenie do twierdzy Nieskalanych z Daenerys i Jonem na czele, obserwowane przez ciekawskiego chłopaka, od razu budzi skojarzenia analogiczną sytuacją, gdy Robert Baratheon i Lannisterowie przyjechali z odwiedzinami do śp. Eddarda Starka, a wścibskim dzieckiem był wówczas Bran Stark, co przypłacił pamiętnym urazem.

grafika 1 1024x682
Źródło: HBO

No właśnie! Kolejnym odwołaniem jest oczywiście finałowa scena spotkania Brana z Jaimem i było to zakończenie idealne, by pobudzić widza do przemyśleń. Sam jestem bardzo ciekawy, jaka relacja się wywiąże w następnym odcinku. W końcu rzecz tak oczywista, że łatwo może zostać przeoczona. Mianowicie, po raz pierwszy od premierowego odcinka możemy zobaczyć wszystkich żywych Starków w jednym miejscu.

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…

Generalnie rzecz ujmując, premierowy odcinek skupia się raczej na interakcjach między bohaterami niż na konkretnej akcji. Dostajemy tu swoisty prolog podsumowujący dotychczasową sytuację w Westeros. Kto ostatnio umarł, kto wciąż żyje, etc. Co nie znaczy, że nie zabrakło dwóch bardziej spektakularnych scen w postaci przejażdżki Jona i Daenerys na smokach i śmierci młodego Umbera. Nad pierwszym kluczowym zgonem w sezonie (tuż po konających serwerach HBO GO) pochylę się jednak trochę później.

grafika 3 1024x538
Źródło: HBO

W tym miejscu chciałbym stanąć w obronie właśnie sceny romantycznej. Pojawia się sporo głosów, że niepotrzebna, że przesadzona i w ogóle to pasuje bardziej do familijnego Jak wytresować smoka. Tymczasem uważam to za odpowiednio lekki i uroczy fragment, żeby złagodzić trochę panujący wszędzie ponury ton. Tym bardziej że ta lekkość kontrastuje z późniejszym fragmentem, kiedy to dochodzi do spotkania Sama z Matką Smoków, co było dla mnie najsmutniejszym momentem odcinka. Wprawdzie wiemy, że lord Tarly gardził słabościami swojego syna i w zasadzie wygnał go na Mur, tak więc wielu widzów mogło spalenie żywcem w poprzednim sezonie odebrać nawet z pewną ulgą. Tyle że, jak dobrze wiemy, o ile Samwell nie jest może wprawionym wojownikiem, tak na pewno można go zaliczyć do ludzi z najsilniejszym kręgosłupem moralnym w Westeros. Mimo wszystko musiał czuć pewną więź z rodziną (chociaż nieodwzajemnioną) i ewidentnie przejął się śmiercią ojca i brata. Zwłaszcza gdy odpowiadała za to ta sama osoba, od której chwilę wcześniej odbierał podziękowania.

Samowi przypadł też inny bardzo emocjonalny moment, jakim było wyjawienie prawdy Jonowi na temat jego pochodzenia. Można mieć pewne wątpliwości co do zgody na północy. Sansa też nie jest przekonana co do kandydatki na Żelazny Tron, a oddanie korony przez Jona nie zostało przez wielu odebrane entuzjastycznie. Zwłaszcza przez młodziutką Lady Mormont, która tradycyjnie kradnie show każdą swoją minutą na ekranie.

Co tam słychać na Południu?

Choć zdecydowana większość odcinka dzieje się w Winterfell, Gra o tron nie byłaby sobą, gdyby nie zapewniła choćby chwilowej zmiany lokacji. Zobaczyliśmy dość efektowną sekwencję odbicia Yary przez Theona, który następnie udał się na Północ, by wspomóc Starków. Szczerze mówiąc, kwestia ta nie wzbudziła u mnie większych emocji, gdyż była to oczywista formalność. Chociaż bardzo przyjemne dla oka, było obserwowanie umiejętności strzeleckich oddziału z Żelaznych Wysp (jeśli wiecie, co mam na myśli). Mam też mieszane uczucia co do rozwoju wątku relacji między Cersei a Euronem. Absurdalna jest sytuacja, gdy królowa wciąż studzi zapędy miłosne Greyjoya, by chwilę później zupełnie o tym zapomnieć. Na domiar złego ten nieszczęsny tekst o słoniach, przy którym nie da się nie wykonać facepalma. Bardzo dobrze, że z miejsca stał się memem.

grafika 2
Źródło: HBO

Żeby nie było, że tak tylko grillujemy Cersei Lannister, trzeba przyznać, że za jej sprawą pojawił się również i jeden z ciekawszych motywów odcinka. Mam tu oczywiście na myśli postawienie Bronna przed trudną sytuacją, jaką bez wątpienia będzie polowanie na Tyriona i Jaimiego. To, że przyjaźń w Westeros często bywa złudna, wiemy wprawdzie nie od dziś. Mimo to przez te wszystkie sezony zdążyliśmy się przyzwyczaić do silnych więzi, jakie łączyły tych bohaterów, więc czuję pewien niepokój. Chociaż i tak jestem pełen uznania dla motywu użycia kuszy do zemsty. Jest w tym coś na swój sposób poetyckiego.

Co przyniesie zima?

Podsumowując, Gra o tron powróciła w dobrym stylu, ale bardzo bezpiecznym. Na szczęście, choć nie zostaliśmy tak bezpośrednio naprowadzeni na trop wydarzeń przyszłych odcinków, jak dotychczas, i tak jest sporo kwestii, w których możemy sobie powróżyć. Zacznijmy od najbardziej wyczekiwanego przez wszystkich motywu, jakim będzie wielkie starcie z armią Nocnego Króla. Osobiście wątpię, aby do bitwy doszło już w drugim odcinku, ponieważ podobnie jak pierwszy, będzie on trwać „tylko” 58 minut. Na pewno nie bez znaczenia będzie natomiast sygnał-wiadomość pozostawiona przez Innych przy mocy ciała lorda Umbera (i nie tylko). Co kryje tajemnicza spirala? Odszyfrowanie przekazu może stanowić jeden z ważniejszych wątków przyszłego odcinka. Warto jednak przypomnieć, że symbol pojawił się już w siódmym sezonie. Wiemy także, że armia nieumarłych musiała się znacząco zbliżyć. Możliwe jest więc, że zobaczymy pierwsze potyczki, prowadzone na drobniejszą skalę, bądź też wprowadzenie do batalii. Pełnoprawna bitwa zostanie jednak zapewne zarezerwowana na kolejne odcinki, znacznie wykraczające poza godzinny czas trwania.

grafika 4 1024x576
Źródło: HBO

Najbardziej mnie ciekawi, jak zostanie rozwinięty temat prawdziwej tożsamości Jona Snowa, czy raczej Aegona Targaryena. To, że Jonowi nie zależy na tytułach, wiemy nie od dziś i na pewno nie miałby problemu z odrzuceniem praw do korony. Większy kłopot stanowić będą zapewne lordowie Północy, dla których Jon na tronie miałby kluczowe znaczenie dla zwiększenia swoich wpływów. Pozostaje jednak pytanie, czy Daenerys po tak długiej drodze byłaby chętna oddać tron prawowitemu następcy? Cóż, co do tego mam naprawdę spore wątpliwości. Pomijając już fakt, że nieoczekiwane koneksje nie mogą pozostać bez wpływu na relację między tą dwójką. Jest to jednak kwestia na tyle skomplikowana, że zasługuje na poruszenie w osobnym artykule.

Emocje budzi również finałowa scena, w której to Jamie Lannister po latach spotyka Brana Starka. O ile pierwszy jest wyraźnie zaskoczony, tak na twarzy Brana wręcz maluje się stonowany, ale jednak uśmiech. Zresztą chwilę wcześniej w rozmowie z Samem przyznał, że „czeka na starego przyjaciela”. Stwierdzenie to raczej nie ogranicza się tylko do zmiany frontu przez Jaimiego. Myślę, że Bran, dzięki zdolnościom Trójokiej Wrony, jest w stanie spojrzeć na całą historię z szerszej perspektywy. Możliwe, że Lannister zrzucając go przed laty z wieży, nie tyle pozbawił młodego Starka władzy w nogach, ile dołożył jeden z wielu elementów układanki, koniecznych, by wydarzenia potoczyły się tak, jak należy, a Bran stał się tym, kim jest. Najpewniej szczegóły poznamy już w poniedziałek. Krótki teaser drugiego odcinka zdradza, że pojawienie się Jaimiego będzie jednym z ważniejszych wątków.

A jakie są wasze wrażenia po 1. odcinku nowego sezonu Gry o tron? Jakie macie oczekiwania co do przyszłych epizodów? Koniecznie dajcie znać! Dla przypomnienia, premierowe odcinki Gry o tron emitowane są co poniedziałek o godzinie 3:00 czasu polskiego na głównym kanale HBO. Zaraz po emisji udostępniane są w usłudze HBO GO.

Avatar

Napisane przez Krzysztof Olszamowski

Zapalony amator Sci-Fi, zwłaszcza cyberpunku i space oper.
Kiedy nie przebywa w odległej galaktyce, najchętniej pochłania wszelkiej maści kryminały i produkcje kostiumowe. Uważa, że mocna kawa i aromatyczna herbata to nie tylko najlepszy dodatek do oglądania, ale i nieodłączny element życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dark

O czym nie śni się fizykom – serialowi podróżnicy w czasie

blank

Tuca & Bertie – oficjalny zwiastun animacji od Netflixa!