American Vandal – recenzja 2. sezonu – Gów****a sprawa

Pierwszy sezon American Vandal był dla mnie sporym zaskoczeniem, włączyłam go dla zabicia godziny czy dwóch w weekend, wpadłam na cały dzień, nie mogąc się oderwać do końca sezonu. Historia niesprawiedliwie oskarżonego Dylana okazała się dobrym kawałkiem kryminalnej historii, a jednocześnie świetnie poprowadzonym reportażem. Dlatego drugi sezon zaintrygował mnie podwójnie (chociaż jeszcze nie wiedziałam, jak numer dwa jest dla niego kluczowy).

W prestiżowym liceum w Bellevue w stanie Waszyngton dochodzi do bezprecedensowego wydarzenia. W wyniku dość niesmacznego żartu wszyscy uczniowie dostają ataku biegunki. Tak okrutnego, że szkolne toalety nie są w stanie pomieścić zdesperowanych nastolatków. Te pierwsze, dość mocne sceny to zapowiedź serii zdarzeń, w których główną rolę odgrywały fekalia. Za ich zorganizowanie odpowiedzialność bierze niejaki Gówniany Rabuś (ang. Turd Burglar), czyli anonimowe instagramowe konto uwieczniające efekty swoich ataków. W wyniku policyjnego śledztwa winą zostaje obarczony jeden z uczniów. Podobnie jak w przypadku pierwszego sezonu jest on zmuszony do przyznania się do aktu wandalizmu, chociaż sam twierdzi, że tego nie zrobił. Ale czy na pewno?

American Vandal
Źródło: Netflix

Kto miał dostęp?

Ponownie spotykamy całą stereotypową plejadę postaci z amerykańskiego liceum – sportowa gwiazda, bogata, popularna dziewczyna, szkolny wyrzutek i inni. Wszystkie postaci są świetnie zagrane, wypadają nader realistycznie zarówno w wywiadach, jak i reportażowych ujęciach. Co niestety rzuca nieco cienia na głównych śledczych – Sama i Petera. W ich wykonaniu ponownie mamy spektakl wątpliwości, dreptania po nitce do kłębka oraz mozolnego łowienia poszlak. Niestety, jak na wprawionych detektywów, łączenie faktów idzie im momentami nieco opornie i wydawać by się mogło, że na niektóre rzeczy powinni wpaść wcześniej.

American Vandal
Źródło: Netflix

Niemniej fabuła American Vandal ponownie została mistrzowsko poprowadzona. Historia wciąga od samego początku i trzyma w fotelu do samego końca, zatem jeżeli jesteście fanami dobrego (aczkolwiek nieco posranego) kryminału lub highschool dramy, możecie sobie spokojnie rezerwować te kilka godzin niezbędnych na wciągnięcie całego sezonu na raz.

Po nitce do kłębka

Wydawałoby się, że po odkryciu wszystkich kart urok śledczego reportażu nieco zblednie, jednak zmyślne sączenie poszlak i zabawa z widzem zapewnia podobny poziom rozrywki. Jednocześnie serial podchodzi do siebie na tyle poważnie, że jedynie niepoważny obiekt tego poważnego śledztwa przypomina, że należy on do niezbyt poważnego gatunku mockumentary. Tak, jest poważnie, nawet jeżeli rozmawiamy o piniacie wyładowanej kupą czy szkolnych armatkach wyrzucających razem z koszulkami kocie odchody. Jednocześnie podsumowanie całego serialu zadaje dość ważne pytania, nawet jeśli robi to w patetyczny sposób, a same pytania słyszeliśmy już badżylion razy: jak samotni mogą być popularni ludzie, jak delikatna staje się młodzież w sieci czy do czego nastolatki są w stanie się posunąć, aby chociaż przez chwilę poczuć się z kimś blisko.

American Vandal
Źródło: Netflix

American Vandal to kawałek świetnego reportażu, który z łatwością można obejrzeć przy jednym podejściu. W porównaniu z rewelacyjnym pierwszym sezonem stracił tylko troszkę na jakości, jednak jest to tak niewielkie troszkę, że nadal dostajemy kawałek niezłej rozrywki i wciągającej historii.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.