Northern Rescue – recenzja 1. sezonu – nuda nudą nudę pogania

Nowy serial od Netflixa, “Northern Rescue”, to jeden z tych seriali, podczas oglądania których dość szybko wyciągasz komórkę i zaczynasz przeglądać fejsa albo grać w grę. Niestety, kolejne odcinki tego nie zmieniają.

Northern Rescue - zdjęcie głównych bohaterów

Po nagłej śmierci żony i matki, rodzina (ojciec z trójką dzieci) przeprowadza się z Bostonu do rodzinnej miejscowości Turtle Island Bay, gdzie w wyniku niespodziewanego pożaru domu siostry żony, zamieszkują opuszczone akwarium (a raczej oceanarium?). Charlie, siostra, opiekuje się dzieciakami tak, jakby były jej i razem starają się poradzić sobie ze śmiercią tak bliskiej im osoby. W międzyczasie każde z nich przeżywa swoje przygody, wzloty i upadki. Całość ma być wyciskającym łzy dramatem, ale niestety tak nie jest.

Typowa rodzina

Ojciec – John West (w tej roli William Baldwin) jest ratownikiem/strażakiem, człowiekiem, który mimo że kocha swoje dzieci bardzo mocno, nie bardzo sobie radzi z poważnymi rozmowami z nimi. Szwagierka – Charlie (Kathleen Robertson) to właścicielka kawiarni, kobieta z dużymi pokładami miłości i potrzebą posiadania rodziny. Świetnie radzi sobie z dzieciakami. Maddie (Amalia Williamson) to najstarsza córka – chyba najtrudniej radzi sobie ze śmiercią matki i jednocześnie jest najbardziej wyrazistą postacią. Dusi w sobie wielką tajemnicę i cały sezon jest trochę o to oparty. Scout (Spencer MacPherson), to środkowe dziecko, chce być taki jak ojciec i nie chce go zawieźć, więc za wszelką cenę chce być członkiem drużyny zapaśniczej. I mamy jeszcze Taylor (Taylor Thorne), najmłodszą spośród rodzeństwa – nie do końca potrafi odnaleźć się w nowym środowisku, ale z kolejnymi odcinkami robi to coraz lepiej. Zaprzyjaźnia się ze stałym mieszkaniem oceanarium, w którym mieszkają – z pingwinem.

northern rescue recenzja

Każdy przeżywa śmierć na swój sposób

Fabuła serialu Northern Rescuekręci się wokół indywidualnego przeżywania śmierci matki/żony. Każdy z bohaterów robi to po swojemu. Ojciec rzuca się w wir pracy, Tayor zdecydowanie za dużo czasu spędza na przygotowaniu się do konkursu literowania, Maddie imprezuje, a Scout oddaje się w wir sportu. Pośród tego wszystkiego próbujemy zauważyć krótkie epizody samych relacji między poszczególnymi członkami rodziny.

Teoretycznie, każde z tych zachowań, powinno być przedstawione w ciekawy sposób, tak, by wciągnąć widza, tak jednak nie jest i w konsekwencji otrzymujemy dość nudnawą i banalną historię o rodzinie. No tak, rodzina to doskonały temat na serial. Można tam przecież przemycić wszystko. Ale tu niestety nie widzimy tych superwięzów czy ciekawych relacji. Moim zdaniem są one potraktowane dość powierzchownie.

Zmarnowany potencjał Northern Rescue?

Gdyby scenariusz poszedł w trochę inną stronę i scenarzyści skupiliby się bardziej na samych losach bohaterów, a nie tylko przeżywaniu, mogłoby być naprawdę fajnie. Zwłaszcza, że obsada serialu jest naprawdę dobra i całkiem doświadczona. Aktorzy mogliby się lepiej wykazać, gdyby tylko dano im szansę.

Jestem bardzo ciekawa, czy serial Northern Rescue dostanie drugi sezon. Jeśli tak, będę mocno zdziwiona, natomiast mam nadzieję, że przynajmniej wtedy zostanie wykorzystany potencjał, jaki niewątpliwie ta produkcja ma. Bardzo chętnie zobaczyłabym więcej szwagierki – Charlie – bo jest moim zdaniem najbardziej ciekawą postacią w tym serialu.

Fan fact na koniec

Najmłodsza z rodzeństwa – Tailor, ma dwanaście lub trzynaście lat. W serialu. A aktorka, która ją gra – Taylor Thorne – urodziła się w roku 1993, a więc ma już rocznikowo aż 26 lat 😀 Za to najstarsza siostra – Maddie – grana przez Amalię Williamson, urodziła się w 1999 roku. Zatem najmłodsza jest jednocześnie najstarsza 😉

Może ci się spodobać również

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.