4 najlepsze seriale skandynawskie, od których się nie oderwiesz

Skandynawskie seriale stały się już fenomenem wśród serialowej konkurencji. Intrygują, wciągają, pobudzają, przerażają. Chłód, którym potrafią zmrozić, jest jednak przyjemnym doznaniem, a widzowie zachłannie pragną coraz to więcej. Ilość skandynawskich seriali na rynku nie jest aż tak duża, co moim zdaniem wychodzi na plus. Dzięki temu mamy do czynienia z perełkami.

Najlepsze seriale skandynawskie

Forbrydelsen (The Killing), czyli zabójstwo z tłem politycznym

Dania, 2007-2011

seriale skandynawskie - The Killing
Fot.: dramaquarterly

Kryminalne seriale skandynawskie zyskują na znaczeniu. Wszystko za sprawą Forbrydelsen, który zdobył wielkie uznanie krytyków i widzów. Serial stał się swego rodzaju fenomenem: widział go co trzeci mieszkaniec Danii, w Wielkiej Brytanii cieszył się większą popularnością niż Mad Men, a Amerykanie zrobili swój remake. Serial powstał na podstawie powieści Sorena Sveistrupa, akcja rozgrywa się w Kopenhadze, a główną bohaterką jest detektyw Sara Lund. Jak to w kryminałach, akcji jest sporo i zaskakuje. Jednak największą zaletą jest chyba zarys społeczno-polityczny, dogłębna analiza psychologiczna postaci oraz trzymająca w napięciu, mroczna atmosfera. Dania jawi się jako miejsce mało przyjemne, ale jest w tym też pewna ciekawość. Całość dobrze ze sobą współgra, a śledztwo, które obserwujemy oddaje realizm prawdziwej zbrodni, przez co nie ma złudzenia fałszu. Efekt ten wzmacniają relacje między bohaterami, które są budowane na wielu płaszczyznach. Poznajemy Sarę Lund zarówno jako zdeterminowaną panią detektyw, jak i współczującego człowieka.

Bron (Most nad Sundem) – duńsko-szwedzki portret społeczeństwa

Dania-Szwecja, 2011-2018

seriale skandynawskie - Most nad Sundem
Fot.: lekturaobowiazkowa

Jak dla mnie jest to zdecydowanie najlepszy serial skandynawski, jaki widziałam. Wszystko jest zasługą pieczołowicie budowanego napięcia, które wraz z odkrywaniem kolejnych elementów zagadki, po prostu przyciąga do telewizora. Niewiele seriali potrafi całkowicie skupić uwagę widza, tutaj nie ma z tym problemu. Niebanalna fabuła to całe sedno serialu. W dużej mierze to też zasługa ciekawie zbudowanych postaci, szczególnie głównej bohaterki, Sagi Norén. Śledztwo w sprawie morderstwa sprawia, że Saga zaczyna współpracę z duńskim policjantem, Martinem Rohde. Dwie kompletnie różne osobowości i jedno śledztwo. Co może z tego wyniknąć? Skandynawski majstersztyk. Saga, jako kobieta bez emocji, zimna, do bólu logiczna i prawdziwa, kontra Martin, empatyczny i nadmiernie emocjonalny. Tę dwójkę ogląda się na jednym wdechu, z wyczekiwaniem. Tło polityczno-społeczne Danii i Szwecji dopełnia zgrabnie całość. Seriale skandynawskie znów umacniają pozycję.

Lilyhammer, czyli gangster w krainie zimy

Norwegia, 2012-2014

seriale skandynawskie - Lilyhammer
Fot.: thewrap

Gangster jako świadek koronny ukryty w śnieżnej zaspie, niespodziewane akcje i FBI. Co nowojorski członek mafii robi w mroźnej Norwegii? Oczywiście korumpuje uległych Norwegów. Czy może wyniknąć z tego coś dobrego? Pomysłodawcami serialu jest norweskie małżeństwo, z ogromnym dystansem do siebie. O co dokładnie chodzi? Skandynawskie seriale pokazują dystans do siebie. Lilyhammer to serial-satyra, wymierzona wprost w norweskie społeczeństwo. Dobrze widać problemy, o których głośno nie wypada mówić, np. asymilacja imigrantów. Swoja drogą, Norwegowie to mistrzowie taktu. Serial dzięki temu zyskuje poczucie humoru. Poza imigrantami reżyser bierze też na warsztat temat przekupstw i łapówek. Dzieje się sporo, a główny bohater, Frank Tagliano, staje się miejscowym buntownikiem i jeszcze bardziej wyróżnia się z tłumu. Mottem serialu może być hasło, że poprawność polityczna męczy i czasem lepiej napić się z sąsiadem niż zająć faktyczną rzeczywistością.

The Rain – a co gdyby deszcz zamiast dawać życie, przynosiłby śmierć?

Dania, 2018-

seriale skandynawskie - The Rain
Fot.: telemagazyn

Seriale skandynawskie po raz kolejny prezentują się na świecie i po raz pierwszy na Netflixie. Nowość Netflixa miała premierę na początku maja. Wielu miłośników tej platformy porównywało serial, jakoby miał stać się następcą rewelacyjnego Dark. Sama na to troszkę liczyłam. Poprzeczka została zawieszona wysoko, jednak Duńczycy już nie raz udowodnili, że potrafią robić dobre seriale. Jak wyszło z The Rain? Produkcja to mieszanka sci-fi, post-apo i teenage drama. Sama nie wiem, co dominuje bardziej, ja liczyłam na post-apo. Pomysł na fabułę jest oryginalny, mamy deszcz, który zamiast dawać życie – zabija. I tutaj pojawiają się główni bohaterowie, czyli grupka dzieciaków, której udało się ujść z życiem. Jak dla mnie, brakuje im trochę charakteru, który znacząco wyróżniałby serial spośród innych. Czasem też kuje w oczy brak logicznych zachowań. Chaos obecny na ekranie ma za zadanie odwzorowywać charakter dorastających bohaterów, zdają się mówić producenci. Jestem w stanie w to uwierzyć. Dla mnie interesujące były też przestrzenie po katastrofie. Szczególnie opuszczona Kopenhaga robi wrażenie. Widać, że serial ma potencjał i jeśli powstanie kolejny sezon, z chęcią go obejrzę.

Naszą recenzję The Rain znajdziecie tutaj:

Jak wygląda życie po deszczu? Recenzja serialu The Rain

1 komentarz
  1. Magdalena Bród pisze

    A mi brakuje w tym zestawieniu Rity 🙂 Bardzo lekki, przyjemny serial, który ma już 4 sezony 😉

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.