Stranger Things – moja nowa miłość

Dużo czasu poświęciłem na poszukiwania serialu, któremu będę mógł poświęcić większość mojego wolnego. Na szczęście udało się. Stranger Things trafiło idealnie w mój gust. W artykule poruszę kwestie, które o tym zdecydowały, ale od razu powiem, że jeżeli planujecie rozpocząć swoją przygodę z tym serialem, wstrzymajcie się z czytaniem na ten moment.

Hype na lata 80-te

Muszę zaznaczyć, że oglądam bardzo dużo seriali, zarówno polskich, jak i angielskich. Nie do końca podobają mi się aktualne czasy. Zawsze marzyłem, aby przez chwilę obudzić się w szalonych latach 80-tych, najchętniej w Ameryce. Nagle ku mojemu zdziwieniu pojawiło się Stranger Things. Fabuła została osadzona właśnie w tamtych czasach. Tworzy to nieziemski klimat i pozwala mi się w pełni wyłączyć i rozmarzyć. Perfekcyjnie dobrane fryzury aktorów, ubrania które ewidentnie są za duże, a przede wszystkim powrót do gry D&D.

Mroczne tajemnice

Kino amerykańskie jest przesycone w ostatnich latach horrorami „zapychaczami”. Fabuła zazwyczaj się powtarza, powstają reprodukcje starych klasyków, niekoniecznie udane. Stranger Things od początku pierwszego sezonu mrozi krew w żyłach ukazując postać Nastki. Stopniowo pojawiają się nowe tajemnicze nierozwikłane wątki. W kolejnych odcinkach poruszony zostaje wątek laboratorium w Hawkins, które dokonuje eksperymentów na ludziach i bada zjawiska paranormalne.  Sezon drugi wnosi ze sobą temat mrocznego pochodzenia Nastki. Wszystkie te momenty zostały ukazane w zdrowy sposób, bez przesadnych efektów specjalnych. Każdy odcinek, a raczej jak to nazwali twórcy serialu „rozdział” kończy się w taki sposób, że grzechem byłoby nie włączenie kolejnego.

Wątki miłosne

Tutaj również muszę odwołać się do lat 80-tych, gdyż przeraża mnie fakt, że nasze życie skupia się wokół smartfonów i Internetu. W Stranger Things oczywiście tego nie ma. Bohaterowie, aby skontaktować się, dzwonią domofonem albo korzystają z Walkie-talkie. Po obejrzeniu dwóch sezonów moją uwagę przykuły dwie rozwijające się relacje bohaterów – Nastki i Mike’a oraz Nancy i Jonathnana. Najbardziej spodobała mi się gra aktorska, tym bardziej że są to młode postacie. W obu przypadkach zbliżyło ich do siebie nadchodzące zło, które nie dawało pewności, że przeżyją następnego dnia.

Bohater nie do zabicia

Wielu ludzi oglądając serial przywiązuje się do jednego bądź kilku bohaterów, czasami nawet utożsamia się z nimi. Przed pojawieniem się Stranger Things, nie było takiego serialu, w którym nie uśmierciliby mojej ulubionej postaci. Często powodowało to moją rezygnację z dalszego oglądania albo automatycznie zmieniało pozytywną opinie w negatywną. Kolejny perfekcyjny strzał w mój gust – pojawia się komendant Jim Hopper. Sądzę, że ta postać jest nieśmiertelna. Świadczy o tym ilość sytuacji, w których każdy normalny człowiek zginąłby od razu, np. włamanie się do laboratorium w Hawkins bądź przejście do drugiego świata, gdzie w ostatniej chwili ratują go przyjaciele. Hopper jest w pewnym sensie super bohaterem Stranger Things. Mimo że przeżył śmierć córki, zaginął jego syn oraz rozpadło mu się małżeństwo to potrafi być wsparciem dla większości bohaterów serialu. Przez pewien czas pełnił rolę ojca Nastki. Co najważniejsze z zewnątrz zgrywa twardziela, ale w środku jest wrażliwym ciepłym człowiekiem.

Powyżej ująłem wszystkie fakty, które sprawiły, że Stranger Things stało się moim ulubionym serialem i nie wyobrażam sobie jego zniknięcia z ekranów. Twórcy potwierdzili oficjalnie prace nad kolejnym trzecim sezonem, co bardzo mnie cieszy. Uważam, że do wszystkiego trzeba podejść z umiarem i wiedzieć kiedy skończyć. Jedyne czego bym nie chciał, to ciągnięcia fabuły na siłę, wyłącznie pod pieniądze. Mam nadzieję, że to się nie wydarzy, ponadto wspomnieli o tym bracia Dufferowie w jednym z wywiadów.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment authors
Arek Recent comment authors
najnowszy najstarszy
Arek
Gość
Arek

W Stragners Things lepszy niż nawet sama fabuła jest klimat, który ma charakter dawnych czasów w telewizji 😉