New Amsterdam recenzja dwóch pierwszych sezonów – Och, jak my kochamy medyczne seriale!

j
}

Data: 18 marca 2021

a

Kategorie: Recenzje seriali

W temacie seriali medycznych do tej pory działo się dużo i to już od lat 80-tych i 90-tych. Polacy pamiętają między innymi „Szpital na peryferiach”, czechosłowacki serial obyczajowy. Natomiast w świadomości widzów, którzy chcą więcej dramatu i przypadków medycznych niewątpliwie zapisał się „Ostry dyżur”, który notabene miejscami wydawał się zbyt ostry, bo przypadek gonił przypadek, a dramat gonił dramat. To jednak ten serial wykreował George’a Clooney’a.

Prawdziwym hitem okazał się serial, który powstał w czasie, gdy jeszcze emitowany był popularny „ER”, a mianowicie „Dr House”, który z tytułowego lekarza-diagnosty uczynił prawdziwego Sherlocka Holmesa na polu medycznym, choć nieco bardziej ekscentrycznego, z całą gamą niekonwencjonalnych, a czasem przeczących zdrowemu rozsądkowi metod. Gdzie wśród tych seriali plasuje się nowa propozycja dodana ostatnio na Netflix, czyli serial „New Amsterdam”. Czy wart jest polecenia?

New Amsterdam recenzja

new amsterdam recenzja
new amsterdam recenzja, fot wyborcza

New Amsterdam – zarysowanie postaci głównego bohatera. Czy Max jest oryginalny?

New Amsterdam to właściwie Bellevue na Manhattanie, bo tytułowy szpital jest inspirowany najstarszą publiczną placówką w USA, znajdującą się w sercu Nowego Jorku. Fabuła nawiązuje do wspomnień tamtejszego lekarza Erica Manheimera, który napisał książkę pt. „Dwunastu pacjentów: Życie i śmierć w szpitalu Bellevue”. Jest to klasyczny serial medyczny, który czerpie po trochu z nie bez znaczenia przytoczonych amerykańskich klasyków, czyli „Ostrego dyżuru” i „Doktora House’a”.

Oryginalnością wątków, prowadzenia postaci raczej nie powala, ale czy można wymyślić jeszcze coś nowego w kwestii medycznych seriali? Wszak właśnie o to chodzi, by było trochę dramatów, trochę heroizmu i odrobina happy endów, a także niepewność… W tym przypadku już na początku serialu dowiadujemy się, że lekarz, który przybywa, by uzdrowić „New Amsterdam” sam otrzymuje druzgocącą diagnozę i dowiaduje się, że ma nowotwór gardła. Do tego jeszcze ma problemy osobiste w swoim małżeństwie, bo ciężarna żona twierdzi, że za dużo swojej energii i czasu poświęca pracy.

ZOBACZ TEŻ  Berlińskie psy – recenzja 1. sezonu – Brud, korupcja i konflikty społeczne

Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem, a może pewnego rodzaju heroizmem, bowiem lekarz swoją chorobę spycha na dalszy plan, gdyż losy pacjentów i szpitala są dla niego zawsze priorytetem. Warto podkreślić, że Ryann Eggold, który gra głównego bohatera dr Maxa Goodwina mógł pewne elementy warsztatu zaczerpnąć od swoich rodziców, którzy są lekarzami. Czy zatem może go czekać taka kariera jak George Clooney’a?

Trzeba przyznać, że stworzył bohatera wielowymiarowego, którego z początku trudno rozgryźć. Jak się okazuje jego stosunek wobec własnej choroby podyktowany jest tym, że będzie leczony w tym samym szpitalu, w którym zmarła jego siostra. Doktor jak mantra powtarza słowa: „w czym mogę pomóc”, jednak jednocześnie jest bardzo krytyczny wobec swoich kolegów po fachu, podważa ich diagnozy, dotyczące bardzo wielu specjalności, a przy tym jego ocena pacjentów jest zawsze w punkt.

Jego szósty zmysł nie jest niczym odkrywczym dla seriali medycznych, bo tutaj od razu przypomina się postać „dr House’a”, który notabene także zmagał się ze swoimi zdrowotnymi i prywatnymi problemami. Poza tym z uśmiechem na ustach potrafi zwolnić połowę personelu dla dobra szpitala, co także przybliża go do metod rodem z wspomnianego klasyka.

Poznaj problemy współczesnej amerykańskiej służby zdrowia i amerykańskiego społeczeństwa

new amsterdam 1
NEW AMSTERDAM — „Pilot” Episode 101 — Pictured: Ryan Eggold as Dr. Max Goodwin — (Photo by: Francisco Roman/NBC), new amsterdam recenzja

Jest coś, co w pewnym sensie odróżnia serial „New Amsterdam” od poprzedników, a mianowicie, to, że scenarzyści zgrabnie wplatają ważne bieżące wątki, jak choćby kwestię „Obama Care”. Ciekawa jest również postać czarnoskórego lekarza – kardiologa Floyda Reynoldsa – owszem to też już było, jednak porusza on tematy ważne, a jednocześnie z punktu widzenia białych kontrowersyjne, a może zawstydzające.

Sam wstydzi się tego, że kiedyś został zatrzymany przez policję, jednak zwraca uwagę na nierówne traktowanie białych i czarnych, choćby w służbie zdrowia. Pada nawet zdanie dotyczące ciężko chorych, którzy dostają jedynie zwykłe środki przeciwbólowe, podczas gdy biali otrzymują znacznie silniejsze, oparte na silnych środkach odurzających, co odkrywa po analizie szpitalnych danych. Sam szpital z zewnątrz prezentuje się jak typowa placówka publiczna, gdyż jest to stary podniszczony budynek i choć wewnątrz lekarze mają do dyspozycji nowoczesny sprzęt, to jednak muszą borykać się z wieloma problemami.

ZOBACZ TEŻ  „Perry Mason” – recenzja 1. Sezonu – Ze skandalem mu do twarzy

Czy zatem warto obejrzeć serial „New Amsterdam”?

new amsterdam 2

Na pewno serial „New Amsterdam” jest propozycją dla wielbicieli gatunku, czyli miłośników seriali medycznych. Nie brakuje w nim niczego, co mogli oglądać w innych popularnych produkcjach. Mamy na przykład przeplatanie przypadków medycznych, z osobistym życiem lekarzy. Są dramaty medyczne i te osobiste.

Na pewno osoby, które szukają wątków politycznych czy dotyczących problemu rasizmu w USA także znajdą w tym serialu coś dla siebie. Można dowiedzieć się wiele na temat funkcjonowania służby zdrowia w USA i tego, że „american dream” nie zawsze jej dotyczy, bo w kwestii ubezpieczeń czy równego traktowania w dostępie do służby zdrowia ciągle wiele jest do zrobienia. Oczywiście kwestii społeczno-politycznych nie jest na tyle dużo, by serial zainteresował szerokiego odbiorcę. Jeśli jednak seriale medyczne są wśród Twoich ulubionych, to na pewno czas spędzony na oglądaniu „New Amsterdam” nie będzie stracony.

New Amsterdam recenzja – a co w trzecim sezonie?

Na Netflixa trafiły dwa sezony tego serialu, nie wiadomo, czy i kiedy wpadnie trzeci, którego emisja właśnie się rozpoczęła. Wiemy jednak, że w dużej mierze skupi się on na pandemii koronawirusa, która trwa już ponad rok i coraz więcej seriali, zwłaszcza medycznych, bierze ją pod uwagę w swoim scenariusz (np. Chirurdzy).

DOŁĄCZ DO DYSKUSJI I SKOMENTUJ

2 komentarze

  1. Wk

    Chyba Reynolds….Floyd reynolds

    Odpowiedz
    • Magdalena Bród

      Jasne, poprawione, dzięki!

      Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O autorze

Magdalena Bród

Kompletnie zapalona serialomaniaczka. Uwielbia zarówno te nowe, jak i te sprzed 15 lat. Bardzo się smuci, gdy serial ma tylko jeden sezon.