Przez ostatnie lata dystans między produkcjami kinowymi i telewizyjnymi (bądź streamingowymi) znacząco się zmniejszył. Dzisiejsze seriale mogą się pochwalić podobnym prestiżem i poziomem realizacji co wiele filmów. Jednocześnie wciąż są to media różniące się od siebie przede wszystkim formą przekazu, co znacznie wpływa na możliwości opowiadania historii. Dlatego też pewnie każdy z Was, oglądając jakiś film, odniósł wrażenie, że chciałby zobaczyć tę historię w formie odcinkowej. Przyjrzyjmy się więc mojemu subiektywnemu wyborowi dzieł, które aż proszą się, żeby „wycisnąć” z nich więcej właśnie w telewizyjnym formacie. Bądź też wykorzystać znaną markę, by stworzyć zupełnie nową historię. Oczywiście zalecany jest zdrowy dystans. W końcu to tylko rozważania z cyklu „co by było, gdyby”, także nie ma co się oburzać o podżeganie do profanacji klasyki.
Planeta Małp

Bardzo cenię sobie oryginalny film z 1968 roku jako klasykę gatunku, jednak to trylogia z Andym Serkisem w roli głównej zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a Ewolucja oraz Wojna o Planetę Małp zajmują bardzo wysokie miejsca w moim prywatnym rankingu blockbusterów wszech czasów. To właśnie na bazie tej współczesnej serii mogłaby powstać produkcja telewizyjna. Owszem finałowa odsłona zamknęła wszystkie ważniejsze wątki, więc wydaje się, że nie ma sensu kontynuować historii. Co innego natomiast, gdyby postanowiono stworzyć spin off rozgrywający się pomiędzy kolejnymi częściami (te przecież dzieli z reguły spory okres). Szczególnie pociągający wydaje się motyw upadku ludzkiej cywilizacji, przy jednoczesnym rozwoju małp, poruszony w drugiej części trylogii. Rozwijając ten element, mógłby powstać naprawdę wciągający serial postapokaliptyczny (tych jest na rynku bardzo mało), przedstawiający wydarzenia z obu perspektyw. Pewne wątpliwości stwarza tylko strona techniczna. Taki serial musiałby mieć naprawdę spory budżet, aby nasi bohaterowie CGI wyglądali wystarczająco realistycznie.
Ojciec Chrzestny

Wbrew pozorom nie jest to pomysł zupełnie oderwany od rzeczywistości, a za jego realizacją przemawiają konkretne argumenty. Przede wszystkim, kino gangsterskie znajduje się w odwrocie i wysokiej jakości filmy z tego gatunku wychodzą bardzo rzadko. Z pewnością znaczenie ma tu czas trwania. Największe dzieła traktujące o światku przestępczym są często bardzo długie, powoli wprowadzające widza w życie bohaterów, czego świetnym przykładem jest właśnie trylogia od Francisa Forda Coppoli. Jednak zdecydowaną większość filmów zamyka się mniej więcej w dwóch godzinach, by przeciętny widz się nie znudził i nie musiał iść do toalety.
Tymczasem, coraz większą popularnością cieszą się seriale gangsterskie i to nie tylko amerykańskiej produkcji. Legendarna już Rodzina Soprano pokazała nam, że format odcinkowy świetnie się sprawdza w tym gatunku, gdyż daje możliwość na rozwijanie postaci przez dłuższy czas, na co „zwykły film” nie może sobie pozwolić. To także szansa na prowadzenie historii obfitej zarówno w wątki sensacyjne, jak i obyczajowe.
No dobrze, ale co bym tak właściwie chciał zobaczyć w serialowym Ojcu Chrzestnym? Cóż, jednym z najjaśniejszych punktów drugiej części serii były retrospekcje streszczające historię Vito Corleone. Dlaczego by więc nie rozwinąć tego motywu w serię telewizyjną, która bez ograniczeń odpowiedziałaby o drodze, jaką przebył bohater od samotnego imigranta do bossa mafijnego, jakiego poznaliśmy w pierwszym filmie. Może i nie jest to motyw szczególnie oryginalny, ale kryje się w nim jak najbardziej potencjał na stworzenie emocjonującej sagi. Trzeba by do tego projektu jednak ludzi zdolnych uchwycić esencję oryginału. W innym przypadku nietrudno o skok na kasę, na siłę podpinający się pod arcydzieło.
Na marginesie, wiedzieliście, że serialowa wersja Ojca Chrzestnego już istnieje? W 1977 roku NBC wyemitowało miniserial The Godfather: A Novel for Television. Jest to nic innego jak dwie pierwsze części trylogii zmontowane w chronologicznej kolejności i poddane lekkiej cenzurze, ale za to rozszerzone o blisko 75 minut nowych scen. Całość podzielona na cztery odcinki trwające między 1,5, a 2,5 godziny. Także wciąż mogliśmy mówić o obfitym rozmiarze.
Pan Tadeusz

Przenieśmy się może do bardziej swojskich klimatów. Może i to nieco naciągnięty przykład, bo chodzi o tytuł kojarzony raczej jako lekturę, z którą każdy obywatel musi się zapoznać na pewnym etapie edukacji. Jednak adaptacja Andrzeja Wajdy również jest dziełem bardzo rozpoznawalnym. W końcu mówimy tu o drugim najpopularniejszym filmie w polskich kinach po 1989 roku! Co niekoniecznie znaczy, że możemy tu mówić o obrazie bardzo dobrym… Nie zamierzam się rozpisywać o wszystkich bolączkach tego obrazu, lecz jednego jestem pewny – dwie i pół godziny to zdecydowanie za mało na przeniesienie poematu Mickiewicza w skali 1:1. Kończy się to chaotycznym (ale ślicznym) potworkiem, z którego widz nie zapamięta nic poza kilkoma charakterystycznymi motywami.
Oczywiście serialowy Pan Tadeusz mógłby sobie pozwolić na dłuższy czas trwania i tym samym na pełniejsze oddanie materiału źródłowego. Można by się jednak pokusić o coś bardziej ekstrawaganckiego niż kolejną adaptację znanej każdemu epopei. Myślę, że świeżym pomysłem byłoby stworzenie prequela opowiadającego o burzliwych losach Jacka Soplicy i tułającego się po świecie księdza Robaka. Z pewnością taki projekt stanowiłby ewenement na polskim rynku. Dotychczas chyba żadna pozycja z kanonu lektur nie doczekała się adaptacji wykraczającej poza to, co opisano. Tymczasem zabieg ten daje dużą swobodę artystyczną. Opowiadając o nieznanych wydarzeniach, nie trzeba aż tak bardzo się dostosować do formy materiału źródłowego, który, co by nie mówić, nie jest specjalnie dostosowany do nowoczesnych mediów. Nikt by się raczej nie obraził o pewne uwspółcześnienia.
Jednakże pozostaje pewien konieczny warunek, jaki serialowy Pan Tadeusz musi spełnić, aby się nim móc zainteresować. Niech TVP trzyma się od niego jak najdalej. Produkcje kostiumowe publicznej telewizji od lat, delikatnie mówiąc, nie stoją na najwyższym poziomie. Tutaj trzeba stacji segmentu HBO czy Canal + albo serwisu streamingowego, który nie byłby zmuszony do tworzenia ckliwej telenoweli do puszczenia po prognozie pogody.
Thor Ragnarok

Chyba najbardziej prawdopodobna pozycja z całego zestawienia. Jak bowiem wiemy, na powstającej platformie Disney + mają się znaleźć między innymi seriale poszerzające kinowe uniwersum Marvela. Ragnarok Taiki Waititiego to jeden z moich ulubionych filmów MCU. Chyba nikt się nie spodziewał, że po dwóch bardzo przeciętnych filmach o przygodach boga piorunów, dostaniemy kapitalną, kosmiczną komedię. Kto jednocześnie oglądał ostatnich Avengers, ten wie, w jakim kierunku zmierza uniwersum. Bardzo możliwe więc, że w najbliższym czasie nie ujrzymy kolejnych solowych przygód Thora, a nawet jeśli, to pewnie nie ma co liczyć na powtórkę dyskotekowych laserów.
Sam natomiast chętnie powróciłbym na śmieciową planetę Sakaar. I właśnie miniserial pozwoliłby zrobić to w sposób nienachalny. Naturalnie mógłby opowiedzieć choćby o tym, w jaki sposób znalazł się tam Hulk i został ulubionym gladiatorem miejscowego dyktatora. Jednak film pełen absurdów od tak kreatywnego twórcy jak Waititi aż prosi się o bardziej pomysłowe rozwinięcie. Według mnie ciekawszym rozwiązaniem byłaby antologia przedstawiająca historie mieszkańców Sakaar przed bądź po wydarzeniach z Ragnaroka. Łowy Walkirii i zapijanie smutków, rozgrywki polityczne na dworze Arcymistrza, czy może perypetie rozbrajającego Korga i Mieka – na pewno jest o czym opowiadać!
James Bond

Jeśli cykl o przygodach szpiega 007 ma przetrwać, musi zostać wkrótce odświeżony. Bond 25 powstaje w bólach i miejmy nadzieję, że doczeka się premiery w kwietniu 2020 roku, kończąc serię z Danielem Craigiem w roli głównej. Nie chodzi nawet o to, że nie jestem szczególnym fanem tej wersji agenta jej królewskiej mości, ale chyba się ze mną zgodzicie, że Craig powinien już ustąpić miejsca kolejnemu odtwórcy. Tradycyjnie możemy liczyć, że wraz z nowymi twarzami, zajdą i głębsze zmiany dotyczące i stylu, w jakim będą prezentowane dalsze historie. Dlaczego by więc nie zaryzykować i nie umieścić Jamesa Bonda w serialu?
Zeszłoroczny Jack Ryan od Amazon Studios udowodnił, że taka metamorfoza jest jak najbardziej możliwa i może przynieść ciekawy skutek. Możliwość zawarcia bardziej złożonej fabuły w całym sezonie na pewno wyszłaby marce na dobre. Wiadomo: pościgi, strzelaniny i wybuchy potrafią cieszyć, ale mogą się przejeść, gdy kolejne filmy serwują niemalże identyczny zestaw, w nowych miejscówkach. W takim wypadku twórcy mieliby szansę na rozszerzenie relacji między poszczególnymi postaciami, lepsze zarysowanie antagonistów, czy wreszcie rozwiązywanie problemów nie tylko jako jednoosobowa armia.
Pozostaje jeszcze kluczowa kwestia do rozstrzygnięcia: kto powinien zagrać nowego agenta jej królewskiej mości? Moje ulubiony typy, które przewijają się w wielu dyskusjach, to Idris Elba bądź Tom Hardy. Obaj panowie pasowaliby mi do bardziej kameralnej odsłony, grając także… spojrzenia, co mają opanowane do perfekcji. Kto oglądał ostatniego Mad Maxa albo Luthra, ten wie, o co chodzi.
A jakie filmy Wy chcielibyście zobaczyć w serialowym formacie?
Data aktualizacji: 2025-10-07
Bandyta z Bombay – Bambai Meri Jaan (2023)
Ten indyjski serial kryminalny to fascynująca podróż do świata mumbajskiej mafii lat 60. i 70. XX wieku. Inspiracją do powstania produkcji było życie jednego z największych gangsterów Indii – Dawooda Ibrahima. Twórcy serialu zbudowali jego fikcyjną wersję – Dara Kadri – pokazując, jak moralnie zmagający się z rzeczywistością młody chłopak staje się bezwzględnym przestępcą.
Serial koncentruje się również na jego ojcu, policjancie, który walczy z korupcją i własnym synem. Relacja ojca z synem oraz motywacje poszczególnych bohaterów zostały znakomicie rozwinięte, a całość ubrana jest w bogatą, stylizowaną scenografię, dodającą realizmu epoki. Doskonałe zdjęcia, dynamiczny montaż i intensywna ścieżka dźwiękowa zanurzają widza w mroczny, brutalny świat.
„Bambai Meri Jaan” dostępny jest na platformie Amazon Prime Video. To propozycja dla widzów lubiących mafijne opowieści z głębszym psychologicznym rysem. Serial podejmuje temat moralności, lojalności i granic, które przekraczają ludzie w imię władzy i przetrwania.
Przysięga – The Oath (2023)
Ten serbski serial kryminalno-sensacyjny pokazuje bezwzględne realia wojennej przeszłości i wpływ, jaki wywarła na świat przestępczy w Belgradzie. Głównym bohaterem jest były policjant, który po tragicznej śmierci córki, zostaje wciągnięty w spiralę zemsty i nielegalnych działań. Wkrótce staje przed wyborem – pomścić rodzinę czy ocalić resztki moralności.
Całość rozgrywa się w mrocznym, postindustrialnym krajobrazie i wciąga obrazem społeczeństwa, które nie poradziło sobie z dziedzictwem przemocy. Serial ma sporo odniesień do rzeczywistych wydarzeń i autentycznych postaci z bałkańskiego podziemia. To prawdziwa uczta dla fanów realizmu społecznego, z dynamicznymi scenami akcji i silnym ładunkiem emocjonalnym.
„Przysięga” dostępna jest na lokalnych platformach VOD w Serbii i na platformie RTS Planeta. To mocna, niepokojąca opowieść o zemście i cenie, jaką płaci się za sprawiedliwość.
Gangs of Lagos – Gangs of Lagos (2023)
Nigeria pokazuje, że potrafi tworzyć znakomite dramaty kryminalne. „Gangs of Lagos” to pierwszy nigeryjski film i serial wyprodukowany przez Amazon Prime Video. Opowiada historię trójki dzieciaków dorastających na brutalnych ulicach Lagosa – ich przyjaźń, lojalność i droga ku staniu się obliczem lokalnego przestępczego imperium.
Serial przedstawia zarówno tętniące życiem ulice miasta, jak i brutalność lokalnej polityki, korupcji i konfliktów gangów. Jego największym atutem jest autentyczność – twórcy doskonale oddali niuanse miejskiego życia, język, kulturę i rytm afrykańskiej metropolii. Obfituje w dynamiczne zwroty akcji, silne emocje i dylematy moralne.
„Gangs of Lagos” dostępny jest na Amazon Prime Video. To nie tylko historia o gangsterskiej przemocy, ale również opowieść o rodzinie z wyboru, marzeniach i rozpaczy młodych ludzi uwięzionych w systemie bez wyboru.
Ehrengard: Sztuka uwodzenia – Ehrengard: The Art of Seduction (2023)
Choć ten duński miniserial na platformie Netflix ma elementy romansu, to trzonem pozostaje złożona intryga dworska i subtelna walka o wpływy – zabarwiona kryminalną zagadką. Powstał na podstawie powieści Karen Blixen i przenosi widzów do fantastycznego europejskiego księstwa inspirowanego XIX-wieczną estetyką.
Głównym bohaterem jest ekspert od sztuki uwodzenia, który zostaje wynajęty do pouczenia arystokraty, jak zdobyć kobietę. Jednak romantyczna farsa przeradza się w grę pozorów, szantaży i nieoczekiwanych zdrad. Serial opowiada o manipulacji, ambicji i niejednoznacznej moralnie grze klasowych zależności.
Pomimo kostiumowego klimatu, „Ehrengard” korzysta z mechanizmów thrillera i dramatu z elementami psychologicznymi. To nowatorska propozycja dla fanów nietuzinkowych opowieści o intrygach, w których forma nie przytłacza treści.
Berlin – Berlin (2023)
Spin-off słynnego „Domu z papieru” skupia się na jednym z najbardziej charyzmatycznych bohaterów – Berlinie. Serial śledzi jego życie przed główną akcją znaną z oryginalnego show. Widzowie poznają jego wcześniejsze skoki, relacje z innymi członkami gangów oraz osobiste traumy i pragnienia.
„Berlin” to klasyczne heist drama utrzymane w klimacie noir połączone z wysokobudżetowym stylem realizacyjnym. Opowieść przeplata szalone plany, walki o przywództwo, romanse i zdrady. Wszystko doprawione jest jaskrawą, butną osobowością głównego bohatera, który zawładnął sercami milionów fanów „La Casa de Papel”.
Serial dostępny jest na platformie Netflix i jest doskonałym rozwinięciem uniwersum „Domu z papieru”. To propozycja dla fanów złożonych przestępczych intryg osadzonych w międzynarodowym kolorycie i z mocnym dramatycznym rysunkiem bohatera.
Kalejdoskop – Kaleidoscope (2023)
„Kalejdoskop” to nietypowa propozycja od Netfliksa – oparta na pomyśle pokazania serialu w niestandardowej kolejności odcinków. Składa się z ośmiu epizodów – każdy ukazujący inny aspekt gigantycznego napadu na sejf. Widzowie mogą rozpocząć oglądanie od dowolnego odcinka, a finał zawsze prowadzi do tego samego rozwiązania.
Serial, inspirowany prawdziwym zniknięciem obligacji na 70 miliardów dolarów po huraganie Sandy, śledzi losy grupy włamywaczy pod wodzą charyzmatycznego geniusza – Leo Pap. Każdy odcinek ujawnia nowe fragmenty planu, zdrady i motywacje postaci. Oglądanie serialu w losowej kolejności pozwala na różne interpretacje i emocje.
Innowacyjna forma wzbogacona jest o solidny scenariusz i ciekawie skonstruowane postacie. „Kalejdoskop” dostępny na Netflixie to ponadprzeciętny serial akcji z psychologicznymi niuansami i dużą dawką napięcia.
Las Bravas FC – Las Bravas FC (2022)
Choć formalnie to serial sportowy, „Las Bravas FC” jest również historią o powrocie do rodzinnych stron, walki z własnymi demonami i… lokalnym światem przestępczym. Produkcja meksykańska od HBO Max opowiada o byłym piłkarzu, który po zawale serca wraca do swojego rodzinnego miasteczka, gdzie musi odnaleźć nowy sens życia, trenując młodzieżową drużynę piłkarską dziewcząt.
Po drodze wpada w sieć lokalnych układów i korupcji, ujawniając niebezpieczne powiązania między ludźmi sportu, polityki i mafii. Stopniowo „Las Bravas FC” przeradza się w kryminalny dramat o lojalności, honorze i potrzebie odkupienia. Wzrasta napięcie, a trener musi zdecydować, jak daleko posunie się, by chronić swoją drużynę.
Choć szacunkowo lżejszy niż typowe gangsterskie thrillery, serial oferuje emocjonalną głębię, świetnie zarysowane postacie i wciągającą, społecznie zaangażowaną historię. Dostępny na HBO Max.
Tokyo Vice – Tokyo Vice (2022)
„Tokyo Vice” to serial HBO Max oparty na prawdziwych doświadczeniach amerykańskiego dziennikarza Jake’a Adelsteina, który w latach 90. pracował dla tokijskiej policji jako reporter kryminalny. Serial prezentuje jego zmagania z japońskim półświatkiem – yakuza, skorumpowaną policją i osobistymi rozterkami moralnymi.
Realistyczny ton, dopracowana estetyka i doskonałe aktorstwo – w tym Ken Watanabe w roli policjanta – czynią z „Tokyo Vice” jeden z najlepszych dramatów gangsterskich ostatnich lat. Serial doskonale łączy elementy thrillera z pogłębioną psychologią postaci oraz kulturą Japonii jako tła intryg kryminalnych.
Produkcja doczekała się drugiego sezonu, ale jako samodzielna opowieść pierwszy sezon z 2022 roku stanowi zwartą, pełnoprawną historię. Serial można oglądać na HBO Max i zdecydowanie jest to pozycja obowiązkowa dla fanów kryminałów i historii opartych na faktach.
Sergio – Sergio (2022)
Brazylijski miniserial opowiada o byłym gangsterze, który po zwolnieniu z więzienia próbuje odbudować swoje życie. Jednak jego przeszłość szybko powraca, a on zostaje wciągnięty w nowe konflikty między kartelami, handlarzami broni i skorumpowanymi politykami.
„Sergio” to surowy, ale pełen emocji dramat gangsterski, rozgrywający się na ulicach São Paulo. Porusza tematy winy, przebaczenia i relacji rodzinnych. Bohater musi nie tylko zmierzyć się z potężnymi wrogami, ale też z prawdą o sobie – o tym, czy rzeczywiście może się zmienić. W tle przewijają się kwestie społeczne: bieda, przemoc i brak możliwości.
Serial dostępny jest na Globoplay i HBO Max w Brazylii. Świetnie sprawdza się jako intensywny, kompaktowy kryminał z silnie zarysowaną warstwą emocjonalną. Dla fanów „Narcos” i „Top Boy” będzie idealną propozycją.





Z chęcią obejrzałabym jeszcze Efekt Motyla w formie serialu – każdy odcinek zagłębiony w daną konsekwencję zmiany jakiegoś elementu z przeszłości przez głównego bohatera.