Daniel Kyri powraca do Chicago Fire jako Darren Ritter w 14. sezonie serialu. Bohater, który przez lata zyskał sympatię widzów, został oficjalnie pożegnany w poprzednim sezonie. Teraz jednak pojawi się ponownie w kilku odcinkach, by zamknąć swój wątek i pożegnać się z ekipą Firehouse 51 w odpowiedni sposób. Choć liczba epizodów, w których zobaczymy Rittera, nie została ujawniona, jego obecność jest ograniczona czasowo i związana z jednym, większym pożarem.
Nagły powrót przed ostatecznym pożegnaniem
Ritter był obecny w serialu od 7. sezonu, a od 9. należał do głównej obsady. Informacja o jego odejściu pojawiła się pod koniec 13. sezonu, gdy jego postać została przeniesiona do Truck 81. Choć jego wyjście zapisano w scenariuszu, sposób, w jaki to nastąpiło, pozostawił niedosyt u części fanów. Teraz aktor powraca, by dokończyć swoją historię i pożegnać się z kolegami w bardziej spektakularny sposób — na miejscu akcji wielkiego pożaru.
Zmiany w Firehouse 51
14. sezon Chicago Fire zapowiada duże zmiany. Już wcześniej ogłoszono odejście kolejnych postaci i poważne roszady w strukturach zespołu. Powrót Rittera nie oznacza odwrócenia jego decyzji, a raczej chwilowo emocjonalny powrót do korzeni. Dla widzów będzie to okazja, by zobaczyć ulubionego bohatera raz jeszcze w akcji i otrzymać satysfakcjonujące zakończenie jego historii.
Szansa na godne zakończenie
Choć nie wiadomo, w ilu odcinkach pojawi się Daniel Kyri, nowe zdjęcia z planu sugerują, że Ritter odegra istotną rolę w premierowym epizodzie. Dla fanów jest to okazja do ponownego spotkania z jedną z najbardziej lubianych postaci serialu. To również szansa na pożegnanie w lepszym stylu niż krótkie wyjaśnienie w poprzednim sezonie. W świecie Chicago Fire nic nie jest ostateczne, ale tym razem wszystko wskazuje na to, że rozstanie z Ritterem będzie już definitywne — i właśnie dlatego tak emocjonalnie wyczekiwane.



Cieszę się, że twórcy zdecydowali się jednak domknąć wątek Rittera w bardziej satysfakcjonujący sposób. Jego szybkie, niemal niezauważalne odejście w poprzednim sezonie naprawdę pozostawiło niedosyt i wydało mi się trochę nie w stylu Chicago Fire, gdzie zazwyczaj dba się o emocjonalne pożegnania postaci. Uwielbiałam Darrena za jego ciepło i autentyczność – był ważną częścią ekipy, więc możliwość ponownego zobaczenia go w kilku odcinkach to dla mnie świetna wiadomość. Mam nadzieję, że jego historia zostanie zakończona z szacunkiem i godnie, tak jak zasługiwał na to od początku.