Serial „1670” zyskał duże grono fanów i wciąż wzbudza rozmaite emocje. Produkcja Netfliksa, będąca satyrycznym spojrzeniem na polską szlachtę, słynie z odważnych żartów i łamania konwenansów, jednak nawet na planie tej bezkompromisowej serii zdarzały się momenty, kiedy trzeba było się zatrzymać. Jak zdradzili aktorzy Dobromir Dymecki i Kirył Pietruczuk, jeden z żartów został uznany za zbyt kontrowersyjny i wycięty z pierwszego sezonu.
Niepokorna satyra i „Pieta”, której nie zobaczymy
Twórcy serialu nie boją się ostrych dowcipów, mocno uderzających w polską mentalność i społeczne przywary. Jednak nawet oni muszą czasem ograniczyć swoją bezkompromisową wizję. Jak wyjawili aktorzy w rozmowie z Kubą Wojewódzkim, jedna ze scen została całkowicie usunięta przed premierą. Chodziło o rekonstrukcję słynnej „Piety” Michała Anioła, w której w rolę Maryi wcieliła się Katarzyna Herman, a Jezusa zagrał Michał Sikorski. Zdaniem Pietruczuka ta wizja była przepiękna wizualnie, ale ostatecznie uznano, że żart poszedł „o jeden krok za daleko”.
Co czeka nas w nowym sezonie?
W drugim sezonie „1670” widzowie znów spotykają się z Janem Pawłem (Bartłomiej Topa), który niezmiennie marzy o zostaniu najsławniejszym Janem Pawłem w Polsce. Jego synowie – Stanisław i Jakub – z zapałem podejmują nowe inicjatywy, chcąc udowodnić ojcu swoją wartość i skuteczność w zarządzaniu Adamczychą. Ich matka, Zofia (Katarzyna Herman), skupia się natomiast na życiu rodzinnym.
Nowi bohaterowie na horyzoncie
Druga seria wprowadza również świeże postacie. Do fabuły dołączają Jan Sobieski (grany przez Tomasza Schuchardta) oraz szlachcic Marcin (w tej roli Jędrzej Hycnar). Te nowe wątki mają jeszcze bardziej urozmaicić fabułę i pogłębić humorystyczne obserwacje społeczne. Nowy sezon zadebiutował 17 września i już zapowiedziano prace nad kolejną, trzecią serią, co bez wątpienia ucieszy fanów tej nietypowej, ale wyjątkowo trafnej satyry na polską historię i współczesność.



Ciekawe, że nawet w tak bezkompromisowym serialu jak „1670” pojawiły się granice, których twórcy postanowili jednak nie przekraczać. Wycięta scena z nawiązaniem do „Piety” Michała Anioła pokazuje, jak cienka jest granica między odważną satyrą a kontrowersją, która może wywołać zbyt silne emocje wśród widzów. Z jednej strony szkoda, bo takie przełamywanie tabu często prowokuje do refleksji, z drugiej rozumiem, że dla części odbiorców pewne tematy – zwłaszcza religijne – pozostają zbyt drażliwe. Jestem też ciekawa, czy twórcy jeszcze wrócą do podobnych, odważnych pomysłów w kolejnych sezonach, czy raczej będą delikatniej lawirować między żartem a prowokacją.