Netflix odpowiada na zarzuty o wykorzystywanie lokalnych twórców i historii
Zarzuty o „turystykę telewizyjną”
Netflix znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak brytyjska stacja Channel 4 oskarżyła platformę o bycie „turystą telewizyjnym” – czyli o pojawianie się na lokalnych rynkach tylko po to, by przejmować owoce pracy rodzimych twórców. Szefowa informacji Channel 4, Louisa Compton, zarzuciła Netfliksowi, że ich przebojowy miniserial Adolescence opiera się na dorobku twórczym, który rozwinięto właśnie w jej stacji.
Netflix się broni
Netflix nie pozostaje bierny wobec oskarżeń. Anna Mallett, wiceprezes ds. produkcji w Wielkiej Brytanii, stanowczo zaprzeczyła zarzutom, twierdząc, że platforma działa lokalnie z myślą o lokalnej widowni. Podkreśliła, że firma zainwestowała już 6 miliardów funtów we współpracę z ponad 200 brytyjskimi firmami produkcyjnymi.
Rekordowy sukces „Adolescence”
Serial Adolescence odniósł ogromny sukces na tegorocznych Emmy Awards, zdobywając aż sześć statuetek. Produkcja trafiła do widzów na całym świecie, przyciągając uwagę światowych mediów i zwiększając napięcie wokół zarzutów o wykorzystywanie lokalnych historii przez globalną platformę.
Podobne zarzuty z innych krajów
To nie pierwszy raz, kiedy Netflix jest oskarżany o zbyt agresywną ekspansję. W Korei Południowej pojawiły się obawy, że mimo ogromnych zysków z takich produkcji jak Squid Game, twórcy nie mają udziału w dochodach i tracą prawa do własnych dzieł na rzecz streamera.
Subtelna granica między współpracą a przejęciem
Opinie są podzielone. Z jednej strony obecność Netfliksa umożliwia lokalnym twórcom dotarcie do globalnej publiczności. Z drugiej – pojawia się pytanie, gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna dominacja. Sukcesy takie jak Adolescence mogą tylko maskować długoletnie skutki ekspansji streamera na lokalne rynki telewizyjne.
Quo vadis, Netflix?
Mimo zapewnień platformy, rosnąca obecność Netfliksa w różnych zakątkach świata pozostaje tematem spornym. Czy Netflix faktycznie wzmacnia lokalne branże telewizyjne, czy raczej stopniowo je wypiera? Na to pytanie wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi – ale debata bez wątpienia będzie trwała.



Wydaje mi się, że problem leży przede wszystkim w nierównowadze sił między globalnym gigantem a lokalnymi twórcami. Netflix rzeczywiście daje szansę na międzynarodową promocję, jednak towarzyszy temu ryzyko podporządkowania lokalnych pomysłów interesom wielkiej korporacji. Przypadek „Adolescence” pokazuje, jak cienka jest granica między inspiracją a zawłaszczeniem dorobku czyjejś pracy. Słowa o miliardowych inwestycjach nie zawsze przekładają się na uczciwe warunki dla twórców, zwłaszcza gdy – jak w Korei Południowej – tracą oni kontrolę nad własnym dziełem.