Tomasz Borkowy – serialowy Andrzej Talar z kultowego „Domu” – w latach 80. był u szczytu popularności w Polsce. Mimo to zdecydował się na radykalny krok: opuścił ojczyznę, zostawił rodzinę i dobrze zapowiadającą się karierę aktorską, by wyemigrować do Wielkiej Brytanii. W nowym kraju musiał zaczynać od zera – pracował na budowie, jako szofer i taksówkarz – ale nie porzucił marzeń o międzynarodowej karierze artystycznej.
Ucieczka z Polski i nowe życie w Anglii
Borkowy, który już wcześniej planował rozwój za granicą, wykorzystał fikcyjne zatrudnienie w branży filmowej, by dostać wizę i paszport. Wyjechał z Polski jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć do „Domu”, jednak ostatecznie rolę przyjął, obawiając się gniewu rodziny swojej ukochanej. Popularność Andrzeja Talara zapewniła mu rozpoznawalność, ale jego ambicje sięgały dalej niż bycie aktorem jednego serialu.
Kariera na Zachodzie i osobiste konsekwencje
Po licznych perypetiach Borkowy ponownie związał się z aktorstwem – zdobył wykształcenie w szkole filmowej i występował na scenach Londynu i Edynburga, m.in. pod pseudonimem Tomek Borek. Zagrał w ponad 20 produkcjach, w tym w „Doktorze Who” czy „Nieznośnej lekkości bytu”. Niestety, sukces zawodowy okupiony był ceną osobistą – rozpadło się jego małżeństwo, a kontakt z synem został na lata utracony.
Nowy rozdział i niebanalne przedsięwzięcia
Dziś Borkowy mieszka w Edynburgu i zajmuje się m.in. produkcją zegarków w ramach własnej marki Scotland Watch Company. Związał się z arystokratką Laurą Mackenzie Stuart, a życie w międzynarodowym środowisku stało się jego codziennością. Aktor swobodnie mówi w kilku językach, wykładał na Tajwanie i współorganizował jeden z największych festiwali teatralnych świata – Fringe w Edynburgu.
Marzenia o powrocie na ekran
Mimo upływu lat Borkowy nie rezygnuje z aktorstwa. Ma nawet pomysł na kontynuację serialu „Dom”. Nowe odcinki miałyby rozgrywać się poza granicami Polski i poruszać temat relacji rodzinnych oraz niewyjaśnionych wątków z przeszłości. Powrót do tej historii mógłby być sentymentalną podróżą nie tylko dla widzów, ale i dla samego aktora. Pozostaje pytanie, czy ktoś zdecyduje się podjąć realizację takiej kontynuacji.



0 komentarzy