Dranie, ale serca mają ze złota? Antybohaterowie w serialach

Kochamy ich oglądać na dużym ekranie, słuchać ich świetnie napisanych i zagranych dialogów, a w ekstremalnych przypadkach nawet identyfikujemy z ich podejściem do świata. Antybohaterowie jednocześnie fascynują i odstraszają.

Ale gdyby ktoś z nas miał trafić do lekarza o manierach doktora House’a, to zmienilibyśmy przychodnię po pierwszej wizycie, bo w złośliwy sposób wyśmiałby nasz tryb życia, ubiór czy fryzurę, dodatkowo wytykając nam głupotę. Gdybyśmy weszli do restauracji, w której Tony Soprano i jego kumple delektują się pizzą, pewnie w najlepszym wypadku usiedlibyśmy na drugim końcu sali — najlepiej tyłem do nich, by nie pomyśleli, że krzywo na nich patrzymy. W najgorszym, poszukalibyśmy innego lokalu. Ktoś pozwoliłby swojej koleżance czy siostrze umówić się na randkę z Hankiem Moodym? Oczywiście, że nie.

My jesteśmy tanie dranie

Dawniej tego typu bohaterowie byliby traktowani jako czarne charaktery pierwszej wody. Ale od przeszło dwudziestu lat obserwujemy rosnącą popularność antybohaterów z różnych środowisk, epok i kręgów kulturowych. Seriale prezentują nam świat i ludzi jako mieszankę szarości, bez podziału na czerń biel, tych szlachetnych i tych do cna złych. Rozwinęło się to do tego stopnia, że można już wymieniać seriale, których całe obsady składają się właśnie z antybohaterów. Przykłady?

antybohaterowie w serialach
Źródło: Starz

Black Sails. Czterosezonowa produkcja opowiadająca o Złotej Erze Piratów na Wyspach Bahama. Nie znajdziemy tu jednej osoby, która w mniejszym lub większym stopniu nie przyczyniła się do krzywdy innych dla własnego zysku lub innego celu. Swoje na sumieniu mają rabusie statków handlowych, szefowa kompanii handlowej sprzedająca potem zrabowane towary, a nawet prostytutki wydobywające od klientów poufne informacje o zbliżających się rejsach i sprzedające je piratom. Nawet ci zamierzający zaprowadzić porządek na wyspach, skłonni są do okrutnych rzeczy w imię wyższych celów albo z chęci zemsty. Jednocześnie widz czuje sympatię do bohaterów, których motywacje i historie bywają niekiedy wyjątkowo tragiczne. Ale te odkrywają przed nami po kilkunastu odcinkach swojej krwawej działalności, gdy już siedzimy po uszy w tej genialnej opowieści.

Jednym z najbardziej popularnych seriali ostatnich kilku lat był Synowie anarchii, stworzony przez Kurta Suttera. Tam, bardziej współcześnie, śledziliśmy przez 7 sezonów losy kalifornijskiego gangu motocyklowego specjalizującego się w handlu nielegalną bronią. W tej wyjętej z dramatów Szekspira historii główny bohater próbował odejść od drogi przemocy, jednocześnie będąc przez całe życie przygotowywany do objęcia przywództwa przez swoją ambitną matkę i ojczyma. Jax Teller reprezentował dokładnie to, z czym kojarzymy członka takiego gangu, a jednocześnie sam często był głosem rozsądku w tej pełnej wyrzutków, brutali i pijaków, grupie. I to właśnie, obok skłonności do załatwiania prywatnych spraw za pomocą pięści, narażało go na gniew nie tylko starszych członków gangu, ale też stróżów prawa i innych szemranych typów, od których ten serial pękał w szwach. Żeby daleko nie szukać, kolejnym świetnym przykładem była Gemma Teller-Morrow (w którą wcielała się Katey Sagal), matka Jaxa, kobieta tak lojalna i troskliwa, że gotowa jest zabić dla dobra klubu. To “for the club” stało się w pewnym momencie jej dosyć irytującą mantrą, ale mimo to nadal była silnym punktem tego serialu.

Najlepszy z najgorszych

W produkcjach rozgrywających się na Dzikim Zachodzie podział na dobrych i złych jest raczej zawsze jawnie nakreślony. Od początku wiadomo, kto okaże się czarnym charakterem, a kto ostatnim sprawiedliwym. W Deadwood, liczącej trzy sezony produkcji HBO opowiadającej o czasach gorączki złota w Stanach, sprawa jest jasna od pierwszego epizodu.

antybohaterowie w serialach
Źródło: HBO

Al Swearengen — podobnie jak większość bohaterów tego serialu wzorowany na postaci historycznej — to alfons i gangster. Trudno nawet na sekundę pomylić go z kimś stojącym po stronie prawa. To on rozdaje karty w obozie, liczą się z nimi wszyscy, a on okazuje wrogość wobec kogokolwiek, kto chciałby wprowadzić w Deadwood ład i rządy prawa (w czym podobny jest do wyżej wymienionych szefów gangu motocyklowego). I tak, jak większość bohaterów toczy wewnętrzną walkę ze sobą o tożsamość i opowiedzenie się po właściwej stronie, Al przesypia spokojnie noce wiedząc, jak strasznym draniem jest i że właśnie to bycie draniem, do którego przez całe życie był przygotowywany, doprowadziło go do miejsca, w którym się znajduje i przyniosło mu zyski. W przeciwieństwie do takich antybohaterów, jak kapitan Flint z Black Sails czy Jaime Lannister z Gry o tron, Swearengen nie ma sobie absolutnie nic do zarzucenia. Nie obserwujemy jego moralnych dylematów na temat usuwania niewygodnych świadków czy tego, że ktoś postrzega go jako złoczyńcę. Jednocześnie — wbrew starej westernowej logice — kibicujemy mu, zastanawiając się, kiedy trzeba będzie wymieniać zakrwawiony dywan w jego gabinecie, bo Alowi puszczą nerwy i doceniamy, że jest w stanie zbratać się z szeryfem, by usunąć zagrożenie czyhające na uczciwych poszukiwaczy złota (czyli klientów jego burdelu).

Antybohaterowie nie zawsze ponoszą konsekwencje swoich decyzji. Czasami finałowy odcinek nie przynosi tego, na co zapracowali sobie tacy ludzie, jak Frank Underwood, Dexter Morgan, czy Don Draper z Mad Men. Ten ostatni, w czasach emisji tej produkcji niekwestionowany symbol eleganckiej męskości (ze swoim papierosem, ze świetną fryzurą i w dobrze skrojonym garniturze), w pierwszym odcinku nie wydawał się niczym więcej niż produktem epoki, w której żył. Palił i pił w pracy, był seksistą, a do tego reprezentował koncern nikotynowy — ot, facet jakich wielu w latach 60. ubiegłego wieku. Do tego jednak doszło szybko jego drugie życie, w tym młoda kochanka, od której wracał do domu, do żony i dzieci, a mimo to widz nadal za coś go lubił. Szkoda tylko, że aż do końca serii Draper nie zrehabilitował się ani nie spotkały go konsekwencje odpowiednie do jego zachowań. Co ciekawe, mam wrażenie, że Jon Hamm od zakończenia produkcji Mad Men robi dużo, by ludzie przestali kojarzyć go z tą rolą. Wystąpił w kilku serialach komediowych, gdzie — powiedzmy sobie szczerze — grał idiotę (Parks and Recreation czy 30 Rock), a już niedługo zobaczymy do w Dobrym omenie. I może ta adaptacja powieści Neila Gaimana i Terry’ego Pratchetta zbliży go do celu?

antybohaterowie w serialach
Źródło: AMC

Ale ponad piratami, seryjnymi mordercami i skorumpowanymi politykami czy prawnikami jest jeszcze jedna grupa, z którą widzowie sympatyzują najczęściej. Amerykańscy gangsterzy. A kto wydaje się najlepszym przykładem? Kto najczęściej znajduje się na szczycie rankingów najlepszych antybohaterów w historii telewizji? Oczywiście, Tony Soprano. Dawniej kino uromantyczniało amerykańskiego gangstera (najczęściej włoskiego lub irlandzkiego pochodzenia), który walczył z systemem. Wielu ludzi mogło identyfikować się z tym podejściem, gdy sami byli przez ten system uciskani. Gangster realizował ten niedościgniony amerykański sen nie przejmując się prawem. W przeciwieństwie jednak do wspomnianego wcześniej Jaxa Tellera, który uprawiał w końcu trochę inną formę gangsterki, Tony nie czuł wewnętrznego konfliktu przez to, co robił, by zapewnić sobie bogactwo i nietykalność, by uniknąć więzienia. Jego praca była wymówką na zachowywanie się w okrutny sposób względem konkurencji i nie tylko, a stała się sposobem na ignorowanie problemów z własnym zdrowiem psychicznym. Tony Soprano, gangster-socjopata, nadal fascynuje widzów.

A którzy antybohaterowie są Waszymi ulubieńcami? Hank Moody z Californication, małżeństwo szpiegów z Zawód: Amerykanin, Ben Linus z Zagubionych albo wampir Spike z Buffy — postrach wampirów? Czy na Waszej liście znalazłby się ktoś z Prawa ulicy, Zakazanego imperium lub Gry o tron? Jest w czym wybierać! Sądzę też, że przed nami parada nowych antybohaterów, bo w końcu moda na seriale nie mija. Pytanie tylko, czy dorównają tym dobrze nam znanym?

Dodaj komentarz

avatar